piątek, 30 września 2016

Pato, pato, patologia

Obudziłem się dziś rano i podczas rytuału czytania porannych newsów zobaczyłem coś, co
początkowo wydało mi się zwykłym clickbaitem (tytuł który zachęca do klikania, często przesadzony, wyolbrzymiający). Natomiast gdy wszedłem w jego treść...troszkę mnie zmroziło.

Chodzi o gwałt na pijanym chłopaku. Dopuszcza się go szmata o imieniu Ola, przy radosnych pohukiwaniach kibicujących jej kolegów. Nie wiem, czy to jej koledzy, czy pijanego chłopaka, to nieistotne. Sytuację opisuje artykuł, a samego filmiku, jak Was to jara, poszukajcie sobie sami.

Co takiego mnie w tym razi? Co najmniej kilka rzeczy...

Po pierwsze - postawa wobec czynu, który jest po prostu, obrzydliwym gwałtem. Wiem, że w Polsce i na świecie, podejście do gwałtu, którego dokonuje kobieta na mężczyźnie jest, najłagodniej ujmując, bagatelizowane. No bo niby jak "słaba płeć" miałaby zgwałcić wojownika i Pana na włościach? Ano może i wbrew pozorom i mimo wypierania tego z publicznej świadomości, takie zdarzenia mają miejsce. Czasem na imprezach, czasem w zaciszu domowym. Czemu to wypieramy? Bo jesteśmy uwarunkowani do dominującej roli mężczyzny w relacji z płcią przeciwną. I wszelkie zakłócenia tego porządku, są według większości - patologią. A jak wewnątrz patologi jest kolejna patologia, to czasem, następuje ich niwelowanie. Dwa minusy dają plusa. Bo tak, jak nie dopuszczamy do świadomości, że kobieta może dominować, to jeszcze fakt, że w tej dominacji może chodzić o wykorzystanie seksualne mężczyzny, nie mieści nam się w głowach. Winni też są sami mężczyźni, którzy uważają, że jak kobieta ich zgwałci, to jest wstyd i poruta. I nawet przez myśl im nie przechodzi, że w tej sytuacji należy im się ochrona prawna i że padli ofiarą czynu karalnego. "Se poruchał i nawet sie prosić nie musiał" - to przeważnie tryb myślenia ludzi otaczających takiego facecika. I on to kupuje, bo kolejną normą społeczną jest to, że mężczyzna na seks powinien zasłużyć, a jak dostaje go bez starań, to wygrał. I wychowywani w takim przekonaniu nie jesteśmy w stanie prawidłowo odnieść się do takich zdarzeń, podczas gdy jakiekolwiek naruszenie integralności seksualnej kobiety bez jej zgody jest automatycznie klasyfikowane jako gwałt.

Po drugie - ja rozumiem, że świętości i tabu są w odwrocie, że coraz mniej jest sfer życia wyjętych spod dyskusji i krytyki. I uważam to za dobry kierunek. Tylko, jeżeli otwarcie na dyskusję ma oznaczać, ze nie ma już prywatności ani szacunku do pewnych sfer życia człowieka, to troszkę to poszło w złym kierunku. I takie zdarzenia to pokazują. Pokazują, jak programy reality show, czy reality TV zmieniły postrzeganie człowieka w przestrzeni społecznej. I to zmieniły na gorsze, bo jeśli pokazujemy w telewizji pijące hektolitrami alkohol grupy ludzi, a następnie wchodzimy z kamerą do ich sypialni, to rzadko, albo wcale nie mówimy o tym, że Ci ludzie to robią, bo takie mają SCENARIUSZE. Czy wy naprawdę wierzycie, że Big Brother czy Warsaw Shore, to programy bez scenariuszy, bez wytycznych, "wskazówek" producentów i dokładnie wyreżyserowanych sytuacji? Naiwniaki. Ale się nie dziwię, bo mało kto chce zaglądać za kulisy i psuć sobie iluzję, że pokazując najbardziej intymne elementy prywatnego życia można zostać gwiazdą. Chociaż na pięć minut. I Ola pewnie marzyła o sławie i poklasku, mając w zrytej głowie pijane laski z "Ekipy z Warszawy".


Po trzecie - oglądając ten filmik, nie można nie zauważyć, jaką sensacją jest seksualność. I to jest także patologiczne. Czy nikt nie rozmawia z młodzieżą na temat tego, jak osobistą i często traumogenną sferą życia jest seksualność? Podejrzewam, że nie. I fakty pokazują, że młodzi ludzie uczą sie seksualności w najgorszy z możliwych sposobów. I w politycznej kloace, jaką staje się Polska, raczej szybko nie obejrzymy prawdziwego programu edukacyjnego, mówiącego i uczącego prawdy na temat seksu.

Po czwarte - gdzie są feministki, które rzekomo walczą o równe traktowanie kobiet i mężczyzn. Ja wam powiem gdzie są. Walczą o przywileje dla swoich koleżanek. Bo jeśli jakieś z dupy wyjęte badania, na przykład, różnic w wynagrodzeniach, pokazują, że kobiety zarabiają mniej, to jest to przyczynek do medialnej i politycznej awantury. Dlaczego z dupy wyjęte? Bo na to ile zarabiamy ma wpływ o wiele więcej czynników niż tylko zawodowe wybory. Ma na to wpływ tyle zmiennych, że jak przyjrzeć się metodyce wyliczania średnich wynagrodzeń, to przypomina to rasistowską stereotypizację, nie miarodajne wyniki. I to się liczy dla feministek. To i walka o żeńskie nazwy zawodów. To, że świadomość społeczna gwałtu na mężczyznach jest jaka jest, nie zajmuje ich wypełnionych "społeczną sprawiedliwością" główek.

Ostatnia rzecz. Poruszyłem ten temat z kilkoma osobami. I pierwszą reakcja na to zdarzenie był uśmiech. Tekst "jak można zgwałcić faceta" nie był rzadkością. A nie przebywam wśród gimbazy czy idiotów. Chyba. To pokazuje, jak głęboko w czarnej dupie jesteśmy, jeśli chodzi o te kwestie. Wystarczy jednak zapytać: "Tak samo byś się śmiał/śmiała, jakby homoseksualista zrobił temu chłopakowi laskę?". Konsternacja i obrzydzenie na twarzach rozmówców pokazuje w jakim zasranym ciemnogrodzie żyjemy. Bo jak kobieta bez zgody wydyma faceta, to dostał niezasłużoną nagrodę, ale jak inny facet zrobi mu dobrze wbrew jego woli, to mamy do czynienia z ewidentnym gwałtem. Widzicie w tym hipokryzję? Bo ja tak. I się temu sprzeciwiam z cala stanowczością.

Oli życzę szczęścia w życiu. Bo będzie go potrzebowała. Zwłaszcza, jak będzie chciała mieć normalnego partnera i rodzinę. Będzie bardzo potrzebowała farta i diametralnej zmiany otoczenia. Chociaż pewnie z takiej szmaty i tak nic już nie będzie i skończy na ulicy jako niedoszła eks-celebrytka.

Koleżkom, którzy jej dopingowali życzę dużo niechcianego seksu. Od kobiet i od mężczyzn. Może jakby któryś się schylił pod prysznicem po mydło i poczuł, że ktoś instaluje mu organ, wtedy zrozumiałby może...chociaż nie, nie zrozumiałby. Życzę im owocnego życia seksualnego z pełnymi agresywnej namiętności gorylami w ludzkiej skórze. Taki będę.

Trochę sie uniosłem...idę na kawę. Pa!