poniedziałek, 26 września 2016

W mnogości potęga

Wiedziałem, że nie ucieknę od tematu. Bo za cel wziąłem sobie, miedzy innymi, piętnowanie debilizmu i głupoty ludzkiej. A tej, w domenie religii nie brakuje...

Otóż, jakaś mądra głowa wystawiła na eBayu relikwie świętej Faustyny i zbija na tym kasę. Podniósł się szum, że prawo kanoniczne zabrania handlu relikwiami, że to niemożliwe, bo Faustyna zmarła w 1905 roku i nikt nie tworzył relikwii z jej krwi. Podobno certyfikat z pieczęcią Dziwisza też jest fałszywy (artykuł).

Jest kilka problemów z oburzeniem kościelnych inkwizytorów.

Po pierwsze - ja jako obywatel kraju zwanego Polska, podlegam prawu polskiemu. Nie wiem czy osoba, która chce dorobić na naiwności wierzących, jest Polakiem, ale i tak podlega co najwyżej prawu miejscowemu. Prawu kanonicznemu podlegają urzędnicy kościoła i hierarchowie, nie Kowalscy. Więc teksty - "handlu relikwiami zabrania prawo kanoniczne", oznaczają, że to im nie wolno tego robić! Tyle. Chyba boli, że ktoś wpadł na pomysł przed nimi.

Po drugie - relikwie od setek lat są obiektem handlu. Bo jeśli mamy dwa tuziny gwoździ z krzyża, na którym przybito Jezusa, trzy głowy świętego Wojciecha (w Gnieźnie, czeskiej Pradze i w Rzymie), to chyba nikogo nie zdziwi jak pojawią sie hektolitry krwi tego czy innego świętego. Z resztą nie są potrzebne aż takie ilości. Wystarczy litr i kawałek szmaty - pomaczamy, niczym LSD i już mamy religijną ekstazę wśród oszołomów. Czysty zysk.

Po trzecie - Dziwisz nie jest człowiekiem, którego nalezy przywoływać w takim przypadku. To on obiecał na łożu śmierci Karolkowi, że zniszczy jego pamiątki, a potem je sprzedał i zbił kasę. Więc niezależnie od tego, czy pieczęć jest autentyczna czy nie - kardynalik nie jest wiarygodny, jeśli chodzi o obrót własnością zmarłych.

Po czwarte - jeśli Faustyna zmarła ponad sto lat temu, to kto na 100% potwierdzi, że gdzieś nie ma jej pozostałości. Może jakiś medyk pobrał jej krew lub przyjaciel obciął paznokcie? Nie wiemy tego. I sadzę, że kościół też nie jest w stanie, szczerze zapewnić, że to nie miało miejsca.

Po piąte, ostatnie - widziałem na eBayu już wszystko, więc relikwie nie szokują. Ludzie sprzedają słoiki z pierdami, motki bawełny z pępków i strupki w kształcie państw. Sorki, ale dopóki będzie popyt na takie rzeczy, to ludzie będą próbowali je sprzedawać. A świrów, także religijnych, nie brakuje.

Winny jest tutaj sam kościół. Kult odpadków po truposzach był od początku złym pomysłem i w końcu zaczyna to się mścić. Bo kościół przestaje być już elitarnym klubem z wyłącznością na wszystko. Tylko chyba jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy. I ta niewiedza, powoduje, że utrzymują swoich wyznawców w ciemności, przez co Ci są podatni na takich oszustów. I dobrze. Bo jak ktoś w XXI wieku wierzy w modlenie się do ósmego kciuka świętego Seweryna z Białej-Podlaskiej, to ma problem nie tylko z pojmowaniem rzeczywistości...ma coś bardzo nie po kolei z głową na poziomie tak głębokim, że wymagałby izolacji. Gdyby nie fakt, że nie wszyscy czytają czy śledzą DSM i nie biorą sobie do serca, tego, że środowisko psychiatryczne, już w IV edycji dodało zaburzenia religijne do swojej "biblii" (poczytajcie sobie - DSM-5 V62.89).

Ale to tylko detal, bo przecież, jak mówisz do siebie to jesteś chory psychicznie...no chyba, że się modlisz...zwłaszcza, jak robisz to do kawałka kości czy brudnej szmatki.

AMEN