niedziela, 2 października 2016

#CzarnyProtest i Jurek

Jurek Owsiak w poście na Facebook'u odpowiedział karmelitankom na zaproszenie do udziału w

Białym Proteście. Ma to być konkurencyjna dla Czarnego Protestu akcja przeciwników aborcji.
Wszyscy chętni mogą sobie kliknąć w link i przeczytać. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka kwestii, które Jurek w swoim poście poruszył.

"(...) nie da się sprowadzić sprawy do tylko „zakazywać” lub tylko „pozwalać”. (...)"

Dokładnie! Dopóki ponad wszelką wątpliwość, zwolennicy życia napoczętego nie udowodnią, obiektywnymi kryteriami, że plemnik i jajeczko to już bachor - nie ma sytuacji zero-jedynkowej i nigdy nie będzie. Nauka bardzo dokładnie zbadała, kiedy powstaje układ nerwowy i się aktywuje (czyli możemy mówić o fizycznym bólu), kiedy pojawiają się cechy ludzkie i kiedy płeć staje się taką cechą.

"(...) my na temat ratowania życia dzieci możemy także Karmelitankom ze Wspólnoty „Solniczka” opowiedzieć bardzo dużo. (...)"

Zwłaszcza siostrom z rożnych zakonów i zgromadzeń. Co one takiego robią dla dzieci. Co robiła Bernadetta, co robili w domu dziecka w Zabrzu. Masowe groby dzieci w Irlandii to tylko gwoźdź do trumny. A o tym co z dziećmi robią męscy przedstawiciele czarnej mafii...nawet nie będę się denerwował.

"(...) Po tych 25 latach widzimy także, że żaden z rządów – powtarzam, żaden! - nie poradził sobie z tematem skutecznej pomocy rodzinom wychowującym dzieci chore i niepełnosprawne. Poprzedni rząd nawet zabrał im dodatki pielęgnacyjne, nie zważając na ich desperackie protesty w Sejmie. (...)"

To jest klucz problemu. O ile polityczni przeciwnicy aborcji, nie zapewnią właściwej i pełnej opieki nad wszystkimi narodzonymi dziećmi, to nie powinni w ogóle wnikać w wybory kobiet. Bo rzeczywistość jest okrutna. Kobiety z dziećmi niepełnosprawnymi musza błagać o pomoc poprzez różne fundacje, żebrać pieniądze od NGO'sów i nawet nie marzy im się wsparcie instytucji publicznych - NFZ, ZUS czy Ministerstwo Zdrowia. Te urzędy mają po prostu wywalone cyce na chore dzieci. A polityków dziecko interesuje dopóki się nie narodzi, a potem jak zaczyna płacić podatki. W międzyczasie, poza incydentalnymi "jałmużnami", jest pozostawione na pastwę systemu. Edukacja w czarnej dupie, finansowane publicznie zajęcia pozaszkolne to science-fiction.
I to jest klucz problemu i coś o czym politycy często zapominają.

Zachęcam do przeczytania wpisu Jurka i do jego wsparcia. Nie może być tak, że oderwani od rzeczywistości politycy, z ideologicznym wodogłowiem, decydują o życiu i śmierci, lub o tym czy zgwałcona dziewczyna ma mieć po tym akcie pamiątkę w postaci potomka skurwysyna, który nie potrafi trzymać zaciętej rozporka.

PS. Dziś coś jeszcze pewnie napiszę, bo czuję, że od dawna tego potrzebowałem i teraz się napawam. Pracuję też nad uruchomieniem pewnego projektu i niebawem Was do niego zaproszę.