piątek, 7 października 2016

Goła stopa i cenzura

Foto: Paweł Dąbrowski/SE/East News
Łakomy kąsek dla fetyszystów stóp, nieparlamentarne zachowanie posłanki i zakaz dla dziennikarza.
Tak można w skrócie opisać zdarzenie, które obiegło ostatnio media.

Otóż posłanka PO, Lidia Gądek, postanowiła podczas posiedzenia w sali plenarnej Sejmu Rp, wywietrzyć sobie stopy. Uwiecznił to na fotografii dziennikarz Super Expressu. Posłanka nic o fotografii nie wiedziała, zdjęcie okrążyło sieć i trafiło na marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego, który bez mrugnięcia okiem wprowadził roczny zakaz wstępu do Sejmu dla dziennikarza.

Afera koperkowa, ale porusza ważne kwestie.

Po pierwsze - gdzie są, do kurwy nędzy, obyczaje wybrańców narodu? Wietrzenie stóp, spanie podczas obrad, ziewanie, czytanie gazet. Normalny człowiek, w pracy, za takie zachowanie, ląduje, przynajmniej na dywaniku u pryncypała. W Sejmie - hulaj dusza! Znamy fotki śpiącego Kaczyńskiego, ziewającego Dorna i dziesiątki przypadków normalnego olewania nie tylko kolegów z ław poselskich, ale całej powagi izby parlamentu.


Co najmniej za to tylko, tacy delikwenci powinni dostać po łbach. I co? Nic. Bo "zmęczeni służbą dla kraju". Bo "są tylko ludźmi" i inne, równie głupie wyjaśnienia.


I do tej pory wszyscy mieli z tego polewkę i zabawę. Fotki lądowały na wiocha.pl i darliśmy łacha z leniwych (p)osłów.

Tym razem jednak zdjęcie skończyło sie kara dla dziennikarza. I nalezy postawić pytanie - czy zasłużenie?

Jak najbardziej - NIE. Sala plenarna Sejmu to miejsce publiczne, miejsce pracy Posłów, kurcze - miejsce stanowienia prawa Rzeczpospolitej Polskiej. I jeśłi nie zostają tam utrzymane najwyższe standardy, to trudno oczekiwać, żeby takie standardy utrzymywało prawo.
I kto jak nie dziennikarze mają zadanie, w imieniu obywateli, pilnowania tych standardów i w razie ich łamania - informowania o tym. Nastała jednak "dobra zmiana" i za chwilę gdy poseł w proteście przeciwko jakiejś ustawie zdejmie majtki i nasra na mównicę, to nie o odstanie za to naganę, tylko dziennikarzy się ukarze, jeśłi taktownie nie opuszczą Sejmu w momencie, gdy taki poseł sięgnie do paska. To jest jakiś absurd.

Ja rozumiem, ze pani posłance spociły się lub spuchły stopy. Tylko dlaczego postanowiła sobie ulżyć w miejscu pracy, w swojej ławie poselskiej. Może ja też zacznę zdejmować buty i skarpety siedząc przy biurku i nie przejmując się, że dostęp do mojego miejsca pracy mają osoby postronne. I jak ktos wyciągnie komórkę i zrobi temu zdarzeniu zdjęcie, to będę oczekiwał od dyrektora ukaranie delikwenta zakazem wejścia do mojego pokoju! Widzicie debilizm tej decyzji? BO mnie aż zagotowało.

Od jakiegoś czasu PiS wrzeszczy o tym że dziennikarze powinni mieć ograniczony dostęp do przestrzeni w budynku sejmowym. Więc moze od razu zmieńmy sejm w prywatny klub, a obrady w tajne spotkania. I po sprawie. W ogóle zabrońmy wolnych mediów i zakażmy przekazywania jakichkolwiek informacji o zachowaniu urzędników publicznych. Dajmy prywatną armię Antosiowi, z możliwością walki z szeroko rozumianą dezinformacją i mammy gotowy przepis na dyktaturę. Bo rację mają zachodni analityce, że to co w Polsce robią w tej chwili partie rządzące, coraz mniej przypomina demokrację, a coraz bardziej to, z czym deklarowali walkę - czyli totalitaryzm i rządy absolutne kliki kolesiów.

Odechciewa się żyć w tym pojebanym kraju...

PS. Dziś jeszcze jeden wpis, pewnie wieczorkiem. 

PS2. Jeżeli macie jakiś temat, pytanie, kwestie, kora chcecie żebym poruszył na tym blogu - piszcie! Chętnie wycisnę z Was tematy do wpisów, bo robię to przecież też dla Was :) Mój adres - jakow.c@gmail.com. Tylko wpiszcie w temat BLOG, żebym Was nie przegapił