poniedziałek, 31 października 2016

Halloween - co kogo boli?

Dziś 31 października, wigilia Wszystkich Świętych. W kulturze zachodniej (USA), w ten dzień na ulice wychodzą dzieci przebrane za strachy, demony, wampiry i duchy. Chodzą od domu do domu i zbierają cukierki. Tradycja ta przenika do Polski i rodzi dziwne i głupio argumentowane oburzenie. Najgłośniej krzyczy kościół, któremu przeszkadza wszystko, co nie przynosi zysków i sprawia ludziom troszkę radości. Przecież Polakowi wolno "cieszyć się" tylko z ponurych, polskich tradycji.

Pełzająca hipokryzja


Pozwolę sobie zaryzykować, że ponad 90% wszystkich tradycji w polskiej kulturze to naturalizowane obyczaje i zwyczaje pochodzące z innych krajów. Choinka przyszła z Niemiec, święcenie pokarmów z Włoszech i Hiszpanii (w Polsce od XIV wieku), Mikołaj na saniach, to nawet nie wymysł Amerykanów, tylko tradycja z mitologii skandynawskiej (Odyn na Sleipnirze roznosił prezenty)...pomijając już to, że jeśli chcemy się przyczepić, to każda tradycja wprowadzona przez kościół katolicki jest tradycją obcą, rzymską. I nawet fakt, że jest praktykowana wyłącznie w Polsce nie zmienia faktu, że są to tradycje obce. 

Jakoś tak się zafiksowaliśmy, że dopiero od niedawna żyjemy w kulturze globalnej i stanowi ona realne zagrożenie dla miejscowych tradycji. Zapomnieliśmy, że kultury przenikały się od setek, jeśli nie tysięcy lat i obecnie zachodzi to szybciej i jest bardziej widoczne, ale nie zmieniło się nic! Kultury zamknięte, homogeniczne, umierają śmiercią naturalną. Tylko żywa kultura, akceptująca i dopuszczająca dyskusję z innymi kulturami ma szansę na przetrwanie.

Oczywiście istnieją zamknięte kultury, które istnieją mimo izolacji. Ale wchodzimy w rejon radykalizmów i toksycznych idei, które są raczej fasadowo zamknięte. Bo muzułmanie, zwłaszcza islamiści, pokazują publicznie hermetyczność swojej kultury, ale pod płaszczykiem turbanów i burek, noszą Calvina Kleina i oglądają YouTube. Wiec argument, że kultura zamknięta może żyć i rozkwitać jest bzdurą. No chyba, że znacie przykład takiej społeczności. Chętnie się zapoznam. Bo nawet Amisze opierają swój opór przed światem, w odpowiedzi na ciągły rozwój, czyli przynajmniej z nim dyskutują i pozwalają żeby w obrębie opozycyjności - miał na nich wpływ.

Więc jęczenie, że coś jest obce, nie nasze, "nie Polskie", jest debilizmem. W ogóle, w moim odczuciu, upaństwowienie kulturowości i tradycji jest nadużyciem. Jest zabiegiem politycznym. I jest skutecznym narzędziem w rękach narodowców, kościoła i rożnych izolacjonistów. 

Demonologia


Kościół mówi o Halloween, że przebieranie się za diabły to oddawanie im czci i przywoływanie ich do siebie. Pomija fakt, że mitologia katolicka, chrześcijańska, w znakomitej większości opiera się na asymilacji wcześniejszych wierzeń. Bogowie starych kultur stają się diabłami w doktrynie chrześcijańskiej, a zastępują ich pół-bogowie w postaci świętych i patronów, którzy przejmują funkcje wcześniej zdetronizowanych bogów politeistycznych. W ogóle, większość ludzi i środowisk krytykujących rożne "nowe" obyczaje, mówi o nieświadomym oddawaniu czci rożnym bożkom. I o bluźnierstwie.

W takim ujęciu, ciekawe jest to, że jeśli możemy nieświadomie oddawać cześć demonom/bożkom, to mają one większą moc niż Jezus i Jahwe, do których trzeba się modlić i czcić ich intencjonalnie. Jeśli ja, zakładając rogi, włochate spodnie i biorąc fletnię Pana, nieświadomie karmię diabła/Satyra/Dionizosa/Pana, ale nie mogę nakarmić Jezusa dopóki intencjonalnie się do niego nie modlę - to coś się komuś pomyliło i próbuje nas straszyć. I robi złą robotę, bo jeśli wierzę w te bajki i mogę przysłużyć się swojemu patronowi/bogowi, bez wysiłku, to mam sprawniejszego boga niż ten, który wymaga poobijanych kolan, zmarnowanego czasu, pieniędzy i dziecięcych psychik (o odbytach nie wspomnę teraz, później dopiero). Bo jest jeszcze jedna kwestia związana z piętnowaniem tego, co sprawia ludziom radość.

Poczucie winy

Katolicyzm uczy ludzi, że jeśli coś sprawia Ci radość, to coś jest nie tak. Zwłaszcza, jeśli ta radość nie wynika z "natchnionej przez Boga i modlitwę miłości". Pierdoląc na każdym kroku, że wszystko czego kościół nie aprobuje w swojej tradycji jest złe, powoduje, że osoby, ktore nawet nieświadomie doświadczą radości wynikającą ze zwykłych, codziennych działań - czują winę, "wyrzuty sumienia". Zwłaszcza dotyczy to dzieci. 

A wiecie kto powinien się wstydzić? Rodzice, którzy ciągną swoje szkraby na grobbing o 10:00 rano w chłodne listopadowe dni. I oczekują, że dzieci będą się dobrze bawiły, albo przynajmniej nie będą dokazywać. Walcie się na ryje. Tak jak dziecko nie kuma, dlaczego nie może się przebrać w Halloween i dostać trochę cukierków, tak samo nie kuma, po kiego grzyba idzie do tego dużego parku z pomnikami. I nie zmieni tego przekupienie dziecka obrzydliwą papką "pańskiej skórki", czy jakichś obwarzanków sprzedawanych przez małoletnich, nielegalnych pracowników na krawężnikach alejek cmentarnych.

Wstydzić sie powinni wszyscy, którzy nie mają problemu z kolędnikami poprzebieranymi za diabły, Heroda i aniołki, którzy chodzą od domu do domu, ale mają problem z dziećmi, które się przebierają 31 października. Tylko dlatego, że nazywa się to Halloween i kościół nie zarabia na tym święcie.

Dajcie spokój.

Można się przychrzanić do wszystkiego jak się chce. To kwestia znalezienia jedynie punktu zaczepienia winy. Kościół robi to perfekcyjnie od setek lat - manipuluje winą i domniemaną kara, by utrzymać Was w szeregu. I wy to kupujecie. Atakujecie powód do zabawy, radości, śmiechu i szczęścia, bo ruchający dzieci ksiądz, nie ma z tego grosika do sakwy. Albo mówicie, że to "niepolskie" i krzyczycie, że najpierw były Dziady. Chuja były Dziady! Jak sie wczytacie, to obrzędy dziadów odbywały się do sześciu razy w roku, był związane z fazami księżyca i chodziło o coś innego. I jeśli cokolwiek zbliżyło nas do tej tradycji przedchrześcijańskiej, to właśnie Halloween, jebani hipokryci.

Ale Wy wiecie lepiej, bo czytacie bzdury na portalach turbosłowiańskich, gdzie Kronika Prokosza to ważny historyczny dokument, a nie zwykłe fałszerstwo. Nie różnicie się niczym od katoli, tylko kaznodzieja pierdoli inne głupoty.

Mam do Was wszystkich prośbę, jeśli mogę.

Dajcie spokój! Jeśli ktoś chce się bawić w Halloween, zostawcie go w spokoju. Macie ochotę na coś innego, róbcie sobie coś innego. Dopóki ktoś nie wchodzi Wam do domu, ani niczego nie narzuca - co Was to obchodzi? Wypijcie browarka, odpocznijcie, idźcie zapalić lampkę na grobach - wasz wybór. Odpierdolcie się od ludzi, którzy mają to w dupach i wolą założyć maskę, wyciąć dynię i poświrować w knajpie. Co Was to boli? 

A jak boli...to na allegro można kupić Maść na ból dupska. Nie pomaga, ale pozwala zrozumieć jak bezsensowne są Wasze pretensje.

Miłego odpoczynku, teraz i jak już zdechniecie z zawiści i zawziętości...buahahahahahahaah...