środa, 30 listopada 2016

Fronda pochwala satanistów

Mimo tego, że odżegnuję się często od pisania z czysto ateistycznej perspektywy, to zaglądam czasem na frondę i a rozbawieniem czytam obecne tam artykuły. I dziś jeden przykuł moją uwagę, bo wiąże w sobie kilka kwestii, które są mi bliskie. Z jednej strony mamy polski zespół Graveland, z drugiej, kanadyjskich satanistów, z trzeciej – zdanie ultra-katolików w sprawie powstałego konfliktu. O co chodzi? Sprawa jest dość prosta.


Graveland jest przez wielu uznawany, jako zespół NSBM (National Socialist Black Metal – black metal narodowo socjalistyczny). Z prostej przyczyny posiadania lidera, Roberta Darkena, który osobiście ma takie poglądy. W tematyce swoich tekstów poruszają oni tematykę natury, ciemności, wojen, poganizmu, i mitologii celtyckich, nordyckich i słowiańskich. W sowich tekstach atakują też chrześcijaństwo i skłaniają się ku religii Wotanizmu. Tyle backgroundu.

Zespół miał zagrać koncert w kanadyjskim Montrealu. Wszystko było dograne, a następnie odwołane. Z powodu protestu kanadyjskich satanistów, którzy maja wyraźnie antyfaszystowskie poglądy. Organizatorzy odwołali koncert, fani rozeszli się do domów razem z protestującymi. Komentarz frondy do tego wydarzenia:

Na pewno dobrym efektem zamieszek jest fakt, że koncert w ogóle się nie odbył, a bluźnierczy zespół z Polski nie miał okazji się zaprezentować - podobnie jak cała reszta. Zaskakuje tylko to, jak bardzo wrażliwi są w dzisiejszych czasach wyznawcy diabła. To sytuacja naprawdę kuriozalna.

Nie wiele wyciągamy z samego artykułu frondy, bo oni nie lubią szukać źródeł, tylko klepią z notek prasowych skrótowce. Ja pokusiłem się o sprawdzenie jak wyglądała rzeczywiście sytuacja.

Organizatorzy imprezy, festiwalu Messe des Morts (Mass of the Dead) zaplanowali występ Graveland na 26 listopada. Wcześniej Montreal Gazette otrzymała alarm anty-faszystowski od organizacji, która oskarżyła organizatorów o to, że wiedząc o poglądach lidera grupy, nadal zaprosiła “antysemicką” grupę muzyczną do Kanady.  W dniu koncertu pod Théâtre Plaza, zebrało się około 30 osób, które z transparentami „Hail Satan not Hail Hitler” protestowało przeciwko występowi grupy. W odpowiedzi, organizatorzy odwołali koncert z „przyczyn związanych z bezpieczeństwem”, na godzinę przed otwarciem bram. Nie było żadnych zamieszek, mimo tego, co sugeruje Fronda. Filmy z protestu możecie obejrzeć w serwisie BlabberMouth.

O ile zachodnie media, pisząc o tym wydarzeniu, wypowiadają się maksymalnie obiektywnie, mówiąc o „rzekomym rasizmie, antysemityzmie czy nazizmie” członków grupy, to Fronda postawiła swoją diagnozę jednoznacznie. Ów rzekomy rasizm, odnosi się, bowiem do wokalisty, Roberta Darkena, który zaznacza, że ma poglądy skrajnie prawicowe, jednak nie określiłby i wyraźnie odcina się ze swoją grupą od nurtu NSBM. To szufladka nadana przez fanów, niereprezentowana w warstwie tekstowej zespołu.

I pojawia się problem. Bo jeśli Fronda zaczęłaby bronić zespołu – broniłaby bluźnierców i antychrześcijan (to w tekstach zespołu jest podane, wprost); jeśli broniłaby protestujących – opowiedziałaby się po stornie antyfaszystowskich satanistów. I poniekąd to zrobiła, chwaląc fakt, że do koncertu nie doszło. Czyli Fronda popiera to, co zrobili sataniści. Dobre.

Mnie to wcale nie dziwi, bo obserwuję grupy satanistyczne za oceanem i wiem, że są one silnie związane z ruchami praw człowieka i praw obywatelskich. W Europie, sataniści są często wiązani z ruchami rodzimowierczymi czy nacjonalistycznymi, podczas gdy za oceanem są właśnie w takich pozycjach światopoglądowych. Przynajmniej w przypadkach, gdy mówi się o nich głośno.


Co do samego zespołu Graveland. Według mnie, poglądy jednego z członków zespołu nie powinny mieć wpływu na percepcję muzyczną kapeli. Jeśli nie przekładają się na warstwę liryczną i zespół prezentuje wysoki poziom muzyczny – co to ma za znaczenie. Możemy nadal zachwycać się muzyką, nie patrząc na to czy gitarzysta, perkusista czy wokalista ma jakieś tam podglądy. Osobiście nie przepadam za Graveland, ale jeśli nie można w ich muzyce znaleźć bezpośrednich powiązań z nacjonalizmem czy faszyzmem, to bazowanie jedynie na poglądach lidera jest, co najmniej poniżej poziomu myślących ludzi. A nawet, jeśli o tym mówią, śpiewają czy ryczą, to mają do tego pełne prawo. Bo jeśli chcemy mówić o wolności ekspresji, o wolności słowa, jednocześnie zakładając jej kaganiec na pewne treści – to zaprzeczamy idei tych wolności. 

Co sądzicie na temat? Czy koncert odwołano słusznie, czy nie? Dawajcie – shitstorm w komentach chce widzieć! J