wtorek, 15 listopada 2016

Smoleńska apokalipsa Zombie

Ekshumacje zaczęto. I nie wiem za bardzo, co poprzez te „ożywianie” zmarłych chcą ustalić polityczne oszołomy i dlaczego mają w dupie zdanie rodzin. BA! Nawet zdanie kościoła przestało się dla nich liczyć. Widocznie zrobią wszystko, aby zamieszanie wokół Smoleńska nie ucichło, bo stanowi dobry polityczny teatr, dzieli Polaków. A jak wiemy, maksyma „dziel i rządź” jest nadal bardzo skuteczna metodą.

Na pierwszy rzut poszło mini-zombie, Leszek wraz z małżonką. To, co po sześciu latach zostało z tych ciał, to szkielet i zapewne trochę tkanek łącznych (chrząstki, ścięgna, wiązania). Nie wiem, naprawdę nie wiem, co poprzez te wykopki chcą osiągnąć ludzie Kaczyńskiego i Szalonego Antosia, ale to po prostu śmiech na Sali.

Bo spójrzmy na ten bałagan. Zarzuca się rosyjskiej stronie, że sekcje zwłok zostały przeprowadzone niestarannie i niedbale. Cztery lata temu dokonano ekshumacji części ciał i zrobiono ponownie autopsje. W wyniku tego spostrzeżono, że część ofiar zostało pochowanych w złych miejscach, jako inne osoby. Nic ponadto! Teraz chcą to naprawić i znaleźć dodatkowe dowody na przyczyny katastrofy. Mam tylko jedno pytanie – dlaczego nie zrobiono tego bezpośrednio po katastrofie? Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, chyba lepiej byłoby odsunąć pogrzeby o kilka miesięcy, sprawdzić pracę rosyjskich koronerów, prawidłowo zidentyfikować ofiary i dokonać pochówków. Bo dziś to wygląda, co najmniej śmiesznie (w sensie, że się ośmieszają). Zaakceptowano opinie rosyjskich lekarzy, po dwóch latach, ktoś stwierdził, że chyba jednak się mylili, odkopano część ciał i sprawdzono temat, pochowali z powrotem, poczekali cztery lata i znowu na wykopki. To straszne, co politycy robią dla utrzymania dramaturgii nowego mitu narodowego.

Co jest w ty wszystkim niepokojące, to to, że mamy coraz więcej materiałów, nagrań z samego pokładu, które wskazują na to, że to wszystko, to był jednak wypadek spowodowany naciskami na lądowanie w złych warunkach, na słabo przygotowanym lotnisku. Piloci otrzymują ostrzeżenie o bardzo złych warunkach, jednak polityczni kretyni naciskają na podejmowanie prób lądowania „do skutku”. Nikt jednak tych faktów, nagrań nie bierze pod uwagę, bo zakonserwowali sobie w mózgach, że to był zamach i chuj. I nie odpuszczą, dopóki nie znajdą na to dowodów. A że ich nie ma, bo nie było to żaden pierdolony zamach, to będą szukać zawsze, bardzo długo, do końca ich życia i dalej. Na zachodzie, katastrofy lotnicze wyjaśnia się kilka miesięcy, maks! Bo ludzie biorą pod uwagę nagrania z kokpitu, zarejestrowane kontakty z wież kontrolnych i zapisy czarnych skrzynek. Do śledztwa powoływane są grupy fachowców od katastrof lotniczych.  W Polsce wszystkim zajmują się politycy i z dupy wyjęci eksperci, co to lecieli kiedyś samolotem takim samym, jaki się rozbił, więc są jebanymi ekspertami od katastrof i lotnictwa.

Cierpią na tym wszyscy – rodziny zmarłych, kieszeń podatnika i jego spokój, oraz sama polityka, która zamiast skupiać się na sprawach ważnych dla stanu całego polskiego społeczeństwa, trzyma rękę na kretyńskich tezach kilku oszołomów i nie daje wyjść z ciasnej, czarnej dupy teorii spiskowych.


To jest ewenement, chyba, na skalę światową, żeby Rząd demokratycznego państwa, wbrew woli narodu i zainteresowanych stron, dokonywał ekshumacji w imię wyssanych z palca teorii. Ewenementem jest to, że mimo takiej ilości dostępnych faktów wskazujących na wypadek, katastrofę, szuka się dowodów na zamach i celowe zamordowanie blisko 100 osób z elity politycznej.

Powiem tylko tyle – ta zabita elita, była podporządkowana idiotom wybranym na stanowiska przez innych idiotów. Z całym szacunkiem dla zmarłych, ale jak szef korpusu dyplomatycznego decyduje, mimo ostrzeżeń pilotów, specjalistów wojskowych, ze lądowanie ma się odbyć przy widoczności 200 metrów, gdy minimum to półtora kilometra, to mamy do czynienia z ciężkim przypadkiem skretynienia władzy i nie wiadomo, czym spowodowanego lęku przed konsekwencjami odmowy. Bo odmowa jest gorsza niż ryzyko śmierci stu osób? To jest scenariusz rodem ze Stalinowskiej Rosji czy z Korei, gdzie decyzja wodza jest ważniejsza niż cokolwiek innego. Nawet życie ludzi.


I będą maglować Smoleńsk jeszcze długo, bo gwarantuję, że w tych szczątkach nic nie znajdą. Kręcą makabryczny festiwal, szopkę okrucieństwa i uporu. Mi brakuje tylko aluminiowych czapeczek na głowach tych idiotów. I szczerze współczuję rodzinom, które otwarcie mówią o sprzeciwie i wszyscy mają je w dupie, bo polityczny interes jest ważniejszy niż fakty i uczucia obywateli i rodzin zmarłych. W ten sposób PiS może utrzyma przy sobie kilku oszołomów, rozsądni ludzie uznają to, jako przegięcie pały. Zwłaszcza, że nic nie znajdą. 

I zastanawiam się jak katolicy mogą nadal popierać ten teatr? Bo przecież biskupi powiedzieli, że to naganne, że wbrew woli rodzin nie wolno tego robić, że to bezczeszczenie zwłok, naruszanie spokoju zmarłych. Ale co tam…Naczelnik Kaczyński z Marszałkiem Polowym Macierewiczem wiedzą lepiej. Niech się pierdolą, tyle mam do powiedzenia. Bo życie jest długie i ktoś im kiedyś za to podziękuje…w odpowiedni sposób…AMEN!