piątek, 6 stycznia 2017

WOŚP – ręce precz

Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I znowu sieć zalewają pierdoły o tym ile to Jurek Owsiak zarobił na fundacji. Jakie to luksusy go otaczają i jak to wyprowadza bokiem kasę, która dają mu ludzie na szczytne cele. Tak sobie na to patrzę i widzę kilka rzeczy, które zwykłemu baranowi, który bezkrytycznie i bez poruszenia dwoma ostatnimi komórkami mózgowymi, nie zobaczy i nie zrozumie.

Pierwsze zarzuty, to fakt, że Jurek zleca, za pieniądze fundacji, wykonywanie zleceń dla fundacji do firm, w których jest współwłaścicielem lub ma udziały. I czerpie z tego zyski.

Odpowiedzcie mi na pytanie – czy posiadając firmę i mając do wyboru – zlecenie czegokolwiek za 1000 PLN obcej firmie lub zlecenie tego samego za 800 PLN firmie znajomej, to, co robicie? Wydajecie 200 PLN mniej. Każdy by tak zrobił. Każdy mądry. I to robi, w moim odczuciu, Jurek. Jak ma zapłacić za projekt, skład i drukowanie materiałów firmie na rynku 20,000 złotych, a projekt i skład może zrobić w swojej firmie, za prawie darmo i dogadać się z drukarnią na wydruk tych samych ilości gotowego materiału za połowę ceny, to dokonuje biznesowo racjonalnego wyboru! Płaci coś człowiekowi, żeby wykonał projekt graficzny i skład ulotek. I płaci drukarni. Jest parę groszy do przodu i albo drukuje kilkanaście procent więcej dzięki oszczędności, albo inwestuje tą kasę w coś innego. Na wszystko ma faktury, praca jest wykonana i dowieziona. W czym problem? W tym, że wykorzystuje koneksje biznesowe do lepszego zarządzania aktywami fundacji? Przecież kurwa to nie jest zabronione, żadne prawo nie zabrania wyboru lepszej oferty, tańszej, tylko, dlatego, że jest ona firmą brata, ciotki czy dziadka. Jeżeli oferty byłyby wyższe i byłyby wybierane to pewnie byłoby, o co kruszyć kopię. Ale z tego, co wiem, wybór polega jednak na zbijaniu cen. Na tym, aby wydawać pieniądze fundacji możliwie efektywnie. Fundacja zyskuje, a że gdzieś w tle trochę grosza za uczciwie i sumiennie wykonaną pracę dostanie Jurek – nie widzę z tym problemu.

Druga sprawa, to kwestia bardziej polityczna. Jurek próbuje jak tylko może nie stawać po żadnej stronie politycznej. Momentami staje się nawet głosem rozsądku w zadymach światopoglądowych. Potrafi zbesztać rząd, napisać apel do Rydzyka, podziękować prezydentowi. Jest po prostu człowiekiem, który działa, nawet, jako osoba prywatna, dla dobra swoich przedsięwzięć. Poświęcił siebie, dla dobra innych. Ja nawet jakby od tego zależało dobro mojej firmy, chyba nie ugiąłbym się do proszenia Rydzyka o cokolwiek. Tym bardziej Jurek w moich oczach zasługuje na wielki szacunek.

Kolejna sprawa, bardziej drażliwa. Faktem jest, że WOŚP trochę zepsuł służbę zdrowia w Polsce. No dobra, może nie zepsuł, ale stworzył sytuację, gdzie szpitale, przychodnie, liczą na sprzęt od fundacji, podczas gdy powinien on być gwarantowanym wkładem ministerstwa i rządu z podatków polskich obywateli. Nie twierdzę, że fundacja byłaby nie potrzebna, gdybyśmy mieli sprawny i dobrze funkcjonujący system służby zdrowia. Na pewno spełniałby swoją funkcję. Bo każda pomoc, każdy sprzęt, remont czy inne akcje pomagają, pozwalają na pomoc większej ilości ludzi. Tylko, że dziś szpitale bardziej liczą na Orkiestrę niż na NFZ. I to świadczy o chorobie tego systemu, którą Jurek próbuje leczyć, ale zamiast być dodatkiem, wsparciem, staje się protezą systemu. I to jest chore. Bardzo.


Dla mnie sprawa jest jasna – jak ktoś atakuje WOŚP to po prostu nie kuma. Kupuje bez zastanowienia pierdolenie ludzi, którzy knują spiski. Z zazdrości, zawiści lub z powodów politycznych. A przecież chodzi o życie i zdrowie ludzi. Dla których często jedynie WOŚP jest pomocną ręką. I jak plujesz na to, co robi fundacja Owsiaka, to życzę choroby. Żebyś wylądował w szpitalu, w którym zdiagnozują Cię i wyleczą dzięki wkładowi WOŚP w służbę zdrowia. Może wtedy zrozumiesz, że czasem warto zapomnieć o awanturkach, aferach trzepakowych i skupić się na człowieku. JA wspieram orkiestrę i to, co robi, mimo tego, ze nie zawsze się zgadzam z Jurkiem. Chodzi o coś więcej i to jest ważne. Nie jakieś posrane animozje czy gusta.