Naziole w sądzie
Pojadę z grubej rury. Jakim niedouczonym idiotą trzeba być, żeby nie odróżniać swastyki od swarożycy? Jak głęboko trzeba zaszyć się w swojej ignorancji, żeby nie widzieć, co robią środowiska nacjonalistyczne i faszystowskie w Polsce? Bo wiemy, ze prokuratorzy nie muszą być asami w zakresie symboliki, znaczenia kontekstów i historii. Nie muszą. Ale dlatego maja uprawnienia do szukania wsparcia, powoływania biegłych czy zamawiania ekspertyz. Antropologicznych, socjologicznych, politologicznych czy kulturoznawczych. I jeśli ma to kosztować parę stówek wrzuconych w dziurę kosztów postępowania sądowego – trudno. Wolę to niż arbitralne decyzje kretynów, którzy zamiast działać w imieniu dobra społecznego i interesu publicznego, boją się powiedzieć prawdę i słuchają głupich tłumaczeń środowisk, którym zależy na poluzowaniu przepisów, na korzystnym orzecznictwie. Tylko po to, żeby móc propagować swoje toksyczne i szkodliwe ideologie w świetle reflektorów. Jestem zwolennikiem wolności słowa...