Posty

Wyświetlam posty z etykietą #internet

Moja przygoda z internetowymi randkami

Obraz
Siema, chyba każdy miał okazję mieć swoim życiu, chociaż przez chwilę internetowego znajomego. Sam obecnie mam nadal stały kontakt z kilkoma takimi osobami. W tym wpisie, nie będę się rozpisywał o tego typu znajomościach, zwłaszcza, że ten wpis widnieje właśnie na blogu jednego z moich "e-znajomych" ;) (Za co Niepoprawnemu chciałbym niniejszym podziękować, że mi to umożliwił) Sposobów na poznanie takich ludzi jest wiele, czat, portale randkowe, grupy dyskusyjne na IRC lub fejsie czy losowanie ludzi na GG (tak BTW - ktoś z tego jeszcze korzysta :D? Ja sam dobry rok temu dostałem maila, że skasowano tam moje konto, bo nie logowałem się na nie przez zbyt długi czas ;)). W tym wpisie chciałbym się skupić na wspomnianych portalach randkowych, ze szczególnych uwzględnieniem pewnego konkretnego serwisu, będącego jednym z najbardziej rozpoznawalnych, a którego nazwa jest tożsama z pewnym uczuciem którym możemy darzyć osobę, której ufamy.  Miałem tam konto dosyć długo b...

Hejt, hejtem, hejtuje

Obraz
Wiele osób zarzuca mi hejt. Jestem też sam często hejtowany. I tak sobie myślę – to dobrze. Bo jeśli budzimy jakiekolwiek emocje, to oznacza, że ktoś nas słucha, czyta, ogląda. Najgorsze jest, gdy robimy coś publicznie i przechodzi to bez echa. Niezauważenie. Wtedy mamy podcięte skrzydła i pikujemy. Mimo tego, że ktoś może tak naprawdę czyta. Może się zgadza w tym stopniu, że nic dodać, nic ująć. Ale założenia nie budują pewności siebie. Wyobrażenia nie są publicznością. I wtedy – dzięki losowi za trolli i hejterów. Bo to oni pokazują, że jednak ktoś zagląda, jednak ktoś czyta, jednak ktoś komentuje. Ja jestem hejterem. Przyznaje się bez bicia. Bo jak mnie coś wkurwia, to otwarcie o tym mówię. Taką przyjąłem formę i tak będę pisał i mówił. Bo to stymuluje. Nawet, jeśli nie tę, co bym chciał grupę, to jednak jak wnerwia Cię to, ze ja jestem na coś wnerwiony, to dobrze. To znaczy, ze mózg został poruszony, pobudzony, działa. I na podstawie przyjętych informacji wyzwala emocje. A...

BITCOINS

Obraz
Pisałem o Bitcoinach – TU i TU Od tego czasu prześledziłem kilka stron i serwisów. I chce się podzielić uwagami i refleksami. A być może szansa na wejście w ten świat i wyjście z odrobiną kaski w ręku. Portfel i kantor Jedna propozycja: 4Coins . Kantor i portfel w jednym. Możemy kupić BTC za złotówki, zamienić BTC na złotówki. Serwis przy współpracy z BZ WBK, oferuje też wypłatę BTC w bankomatach bez karty, więc można anonimowo wybrać BTC gotówką. Darmowe Bitcoiny FreeBitcoin – serwis pozwalający co godzinę losować numer i dający za to nagrody. Od około 0.00000200 do nawet 0.2 BTC. Dodatkowo można zaryzykować w grze wyższe-niższe. Co tydzień jest loteria na która zbiera się losy za każdym losowaniem bitów. Dodatkowo za każde losowanie zbiera się punkty nagród, które można wydać na bonusy lub nawet nagrody rzeczowe. Minimum wypłaty to 0.0003 i można to zebrać w kilka dni. FreeDogecoin – analogicznie jak powyżej, tylko wygrywamy Dogecoin. Nagrody to...

Polecam #6 – Bitcoin - dodatek

Obraz
Muszę jeszcze dorzucić kilka słów, bo warto. Zakładamy, że startujemy ze stroną WorldMiners . Wkładamy minimalny depozyt - 0,001 BTC (około 4 złotych). Po 10 dniach (naliczane co dobę), mamy kasę na podwojenie depozytu. Czas na zdublowanie sie skraca, bo depozyt rośnie. I dalej jedziemy z tym tematem. Co to oznacza? Oznacza to, że po około 50 dniach mamy w depozycie jednego, całego BTC (około 3500-4000 złotych), czyli dziennie mamy blisko 400 PLN przychodu. I za kolejne 10 dni mamy 10 BTC...liczcie dalej sami. Ja uważam, że nawet jeśli kurs nieco się wahnie, a początkowo wrzucacie 4 złote (zwłaszcza jeśłi macie je z darmowych stron), to ryzyko jest minimalne. A mozna po dwóch miesiącach wyciągać z kopalni w chmurze kilka klocków miesięcznie! Myślę, że warto spróbować, nawet jak nie wytrwacie, to spróbowanie sił jako kopacz bitcoinów i wiedza jaką w tej przygodzie złapiecie, na pewno się przyda. Ale kto by zrezygnował z przyrostu zysku na poziomie 1000% ...

Polecam #6 – Bitcoin

Obraz
Skąd? Pewnie wielu z Was słyszało lub kiedyś otarło się o pojęcie bitcoina. Ja podobnie. Kiedyś cos słyszałem, potem sobie poczytałem. Mniej więcej rok temu kupiłem troszkę tej kryptowaluty i potem ja wycofałem. Teraz pluje sobie w brodę, bo kurs poszedł w górę i mogłem zarobić. Teraz, raczej rekreacyjnie i od wielkiego dzwona coś tam patrzę szperam. Jest jednak kilka opcji, na które pod koniec zwrócę Wam uwagę, jako warte bliższego przyjrzenia się i może nawet lekkiego zaangażowania. Co? Czym jest bitcoin? Stworzył je i wprowadził Satoshi Nakamoto (niektórzy mówią, że to nie jedna osoba, tylko grupa działająca pod pseudonimem). Bitcoin to kryptowaluta istniejąca cyfrowo, która tworzy sieć peer-to-peer (użytkownik-do-użytkownika). Każdy bitcoin dzieli się na 100 000 000 tak zwanych satoshi. Podstawą sieci są portfele zawierające adresy. Portfel jest miejscem docelowym i źródłowym wszelkich transakcji. Taki portfel jest zaszyfrowany i nie posiada żadnych informac...

Polecam #5 – Memrise

Obraz
Skąd? Szukałem jakiejś strony z kursami. Darmowymi oczywiście, bo oferują wiedzę bez konieczności płacenia za nią, co jest często ważne. Zwłaszcza, jak ktoś chce rozszerzać swoje kompetencje, bo, na przykład nie ma pracy. Spośród dziesiątek anglojęzycznych serwisów oferujących milion różnych kursów – od nauki gotowania po programowanie – natrafiłem na ten rodzynek. Zacząłem z niego korzystać i muszę przyznać – jest super! Co? Memrise , to platforma webowa i aplikacja mobilna do nauki. Nacisk jest na wkładanie tematów do pamięci. Głównie znajdują się tam kursy językowe, w których taki model jest szczególnie skuteczny. Mamy, zatem kursy językowe, ale też kursy tematyczne – architektura, muzyka, matematyka, filozofia, ćwiczenie pamięci czy związane z pracą. Znalazłem tez kurs podstaw HTML i CSS. Baza kursów ciągle rośnie i warto śledzić te społeczność. Jak? Wybieramy kurs. Definiujemy na początku ile czasu dziennie chcemy poświęcić na naukę i ile punktów mam zd...

Twórcza prowincja - Cebulandia

Obraz
Trochę ponarzekam. Czasem trzeba, czasem człowiek musi…inaczej się udusi. Co jakiś czas oglądamy i czytamy o ogromnych zadymach wokół kradzieży treści, piractwa i innych zjawisk, które przyniosła za sobą rewolucja cyfrowa, której jesteśmy świadkami i uczestnikami. I możemy dyskutować o tym czy te kwestie są moralnie złe, szkodliwe czy wręcz przestępcze. Tylko czy ta dyskusja ma sens? Bo zawsze, nienależnie od tego gdzie spojrzymy, złodziej i kombinator będzie wyprzedzał innych o dwa, trzy kroki. Taka jego rola i taki jego fach. To dzięki awanturze z Napsterem, potem z torrentami, sieciami P2P i innymi formami kradzieży muzyki, powstały platformy do streamingu. TIDAL , Spotify , YouTube . Dziś za dwie dyszki miesięcznie masz muzyki tyle, że nie przesłuchasz choćbyś siedział i nic innego nie robił. A jak się uprzesz i nie przeszkadzają Ci reklamy – to możesz mieć to za darmo, legalnie. I jest świetny Soundcloud . Platforma gdzie każdy może udostępnić swoją twórczość audio. Czy ...

Głęboka Sieć i równie głęboki problem

Obraz
Wszystkim znana jest sieć Tor . Sieć anonimowa, uniemożliwiająca śledzenie ruchu sieciowego i umożliwiająca dostęp do Internetu bez ujawniania tożsamości. Pomiędzy serwerami sieci Tor, a jej klientami, funkcjonuje najciemniejszy zakamarek cyberrzeczywistości informacyjnej – Głęboka Sieć. Do tej zaszyfrowanej części Internetu dotarła „Pam”, rozmówczyni serwisu cracked.com i portalu grupy Anonymous . Jako element swojej pracy licencjackiej, zinfiltrowała ukrytą w tej sieci społeczność pedofili i pięć rzeczy, które tam odkryła mrożą krew w żyłach. Głęboka Sieć jest kolebką „społeczności” pedofilskiej W ramach pedofilskiej sieci funkcjonuje ich własna Wikipedia, fora dyskusyjne i wiele innych serwisów, gdzie wymieniają się treściami i informacjami. Żeby dostać się do tych społeczności, trzeba udowodnić, że jest się pedofilem. Funkcjonuje system poleceń i zaproszeń. Bez wsparcia wejść jest ciężko lub jest to niemożliwe. Istnieją „kochający dzieci” i „molestujący dzieci” ...

Antypiracka wojenka

Obraz
Kolejne serwisy donoszą o kolejnych akcjach policji dotyczących pobrań polskich filmów z Internetu. Najpierw była nagonka na ludzi, którzy ściągnęli film „Wkręceni” z 2013 roku. Teraz, podobno szukają wszystkich którzy ściągnęli „Drogówkę” Smarzowskiego. Dochodzi do rekwirowania komputerów i zorganizowanych akcji policyjnych. Jest w tym wszystkim jeden haczyk. Otóż zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawach autorskich i pokrewnych, jeżeli dana treść chroniona prawem autorskim miała swoją premierę, to nie jest zabronione ściąganie jej z sieci na użytek własny lub dla udostępnienia jej najbliższym. Czyli, jeśli ściągniesz taki plik do obejrzenia i nikomu go nie udostępnisz – masz spokój. Problemem jest to, że ściągając przy pomocy torrentów czy innych systemów p2p, pobierając, jednocześnie udostępniasz pobraną już zawartość (części pliku/plików) nieokreślonej liczbie anonimowych użytkowników. I w ten sposób łamiesz prawo! Ustawa wyłącza z tego katalogu programy i gry, w...

Dziennikarze z glutami po pas

Obraz
Była kolejna gównoburza, którą tym razem rozpętała Gazeta.pl. Otóż „dziennikarze” umieścili na swoje stronie info, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem, podnoszącym wiek dopuszczający do legalnego stosunku seksualnego, do 18 roku życia. Wiadomość została ostro zdementowana przez Sebastiana Kaletę, rzecznika MS i ostro pojechana w mediach społecznościowych i prasie , jako przykład dziennikarskiej nierzetelności. Ja tutaj widzę jednak coś więcej. Bo wszyscy zapomnieli, że kilka minut zajęło, prawie wszystkim portalom, powielenie tej informacji i zasypanie sieci tym newsem. Dziś wpisując w Google wyszukiwanie tematu, znajdujemy nagłówki we wszystkich prawie portalach, a po kliknięciu okazuje się, że stron już nie ma. Doszliśmy zatem do momentu, gdy szybkość w przekazaniu informacji jest ważniejsza, niż jej prawdziwość. To smutne, że tak bardzo tabloidyzują się media w Polsce. Bo serio, nawet ja, zanim o czymś napiszę, to przez chwilę pokl...

Polecam #4 – IFTTT

Obraz
Skąd? Serwis , aplikację i całe niesamowite narzędzie znalazłem w sieci, gdy szukałem darmowego systemu, który powoziłby na automatyzację cyklicznych czynności on-line. I znalazłem. I korzystam z niego od kilku lat z niesłabnącym zadowoleniem. Zadowoleniem, które wynika z tego, że bardzo, ale to bardzo ułatwia życie. Co? IFTTT to akronim słów If This Then That. Serwis oferuje podłączenie różnych “kanałów” – Facebooka, Bloggera, Youtube’a, dyski chmurowe i dziesiątki innych. Można także skonfigurować urządzenie android oraz iPhone’a. Dostępne są też rozwiązania dla IoT (Internet of Things – Internet Rzeczy) i można podłączyć lodówkę, żarówkę czy kuchenkę. Na podłączonych kanałach tworzymy receptury, które wyzwalają jakąś akcję na innych kanałach. Proste? Proste.  A jak pomaga! Jak? Podam prosty przykład z autopsji. Piszę ten post na mojego bloga. Wcześniej w serwisie IFTTT utworzyłem kilka recept podpiętych do mojego konta na Bloggerze. I teraz – ...

Podfejs...czyli trollowanie narodowców poziom hard.

Obraz
No i sobie chłopcy narodowcy zrobili "stronkę", gdzie mogą ponarzekać na fejsa i na to, że ich ktoś blokuje za "patriotyczną postawę". Tylko, że to nie jest strona, a disqus podpięty pod domenę. Tyle od strony formalnej. Przeglądam Ci ja te komentarze (bo to jedyna treść i funkcja tej "alternatywy dla fejsa") i co widzę? I tak się zastanawiam? Czyżby chłopcy "warczący" dostali rykoszetem i teraz robią to, co krytykowali w facebook'u? Czy może zwalą wszystko na serwis komentarzy? I ktoś ciągle nawołuje administrację do reakcji na komentarze krytyczne wobec Papaja Jana Pawła II, Polski itd. A podobno miała być  "strona bez banów". I co sobie oni myśleli? Że jak zrobią serwis bez kontroli i zasad to unikną trolli i zwykłej szydery? Dobre! Ja jednak myślę, że to żart, bo jak nadludzie i turbosłowianie mogliby nazwać swój serwis "podfejsem"? Ktoś skutecznie i w przezabawny sposób strollował narodowców. I dobrze. B...

Polecam #2 - Netflix

Obraz
Z Netflixa , oficjalnie (według logów aktywności w serwisie), korzystam od marca 2016. W tym czasie dość uważnie obserwowałem jak serwis wchodzi na polski rynek. Obserwowałem też, jak się zachowuje na różnych odbiornikach. I mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć Wam jedno - to najlepsze, co spotkało konsumpcję mediów od bardzo dawna. Skąd? O Netflixie dowiedziałem się parę lat temu z sieci i korzystając z VPNa (oszukiwałem przeglądarkę, że siedzę w USA, są fajne wtyczki do tego celu), korzystałem z niego w darmowych okresach próbnych kilka razy. Czekałem, żeby wszedł oficjalnie do Polski i się doczekałem, więc jak tylko była taka możliwość, to kupiłem odpowiedni abonament i korzystam do dziś. Co? Netflix rozpoczynał jako internetowa wypożyczalnia filmów DVD w 1997 roku. W lutym 2007 wypożyczyli miliardowe DVD i rozpoczęli odejście od modelu wypożyczalni fizycznych nośników na rzecz modelu - video-on-demand przez Internet. Gdy sprzedaż DVD spadała, nowy model Net...