Posty

Wyświetlam posty z etykietą autorskie

Tatuaż i życie - gorzka prawda

Obraz
Podejrzewam, że obecnie, co druga osoba między osiemnastym a trzydziestym rokiem życia ma tatuaż. Jeden albo kilka. Tatuaże są modne. Wkraczają w przestrzeń publiczną na wiele sposobów. Celebryci gdzieniegdzie nieśmiało je pokazują, w reklamach, aktorzy coraz częściej są wytatuowani, gwiazdy filmowe nie stronią od tej formy ekspresji. Czy to w życiu prywatnym, czy też w kreowanych postaciach. I wszystko, z pozoru, wygląda super. Oswajamy tatuaże, tak jak wcześniej oswajaliśmy wiele innych przejawów ludzkiej kreatywności. Niewiele osób dziś powie, że nie akceptuje tatuaży w ogóle. Często wręcz mówią o tym, że je w pełni akceptują, rozumieją i wspierają. Tylko, że to gówno prawda. Trzeba jednak mieć tatuaż, żeby się o tym przekonać. Dom rodzinny Czy wasi rodzice lub dziadkowie akceptują to, że macie tatuaż? Pewnie jak już je zrobiliście, to akceptują albo udają że ich nie widzą. Jednak gdybyście ich zapytali zanim je zrobicie, to wielu z  waszych najbliższych by wam próbow...

Uratuj swoją duszę - przestań pisać

Obraz
Chce człowiek wrócić do pisania. Tak na stałe, na poważnie. Zabiera się, mobilizuje szuka tematów, żeby nie wpaść znowu w błędne koło tematów nieistotnych i po prostu debilnych. Szukanie tematów i inspiracji to zawsze wyzwanie. Pomagają liczne serwisy. W tym Google News . I wchodzi człowiek w wybrany temat i widzi tytuł - " Uratuj swoją duszę: przestań pisać ". Motywujące jak cholera. Nawet bez zagłębiania się w treść artykułu. Oczywiscie nie wierze w żadne dusze czy ich ratowanie, więc przeczytałem ten chrześcijański tekst. Jest tam sporo ciekawych spostrzeżeń. Między innymi o tym, jak to pisanie, takie prawdziwe, odsłania nas przed czytelnikami, pokazuje bardzo intymną część naszego jestestwa. Ale zachęcam do samodzielnej lektury, bo mnie interesuje wyłącznie tytuł i to co pomyślałem gdy go zobaczyłem. Dla mnie powrót do pisania jest ratunkiem. Pisanie mnie wyzwala, uwalnia to wszystko, co na co dzień muszę chować gdzieś w zakamarkach swojego kostiumu. Każdy nosi ...

STOP! …a nie można inaczej?

Obraz
Przyszedł czas na samokrytykę i rachunek wykonanych prac. Na wszystkich on przychodzi i chyba najlepiej, jak sami go zrobimy, niż inni nas ocenią, wycenią, zważą i sprzedadzą. I dlatego postanowiłem spojrzeć na swoje teksty i to, co robię krytycznym okiem. Wymaga to pewnego wysiłku…ale wnioski mam nietęgie… Negatyw Od prawie samego początku, w znakomitej większości swoich tekstów, jadę po negatywach. Powód jest prosty – postawa ateistyczna nie niesie za sobą żadnych konkretnych propozycji ideowych czy światopoglądowych. Dlatego też, nie za bardzo jest, jak wnosić pozytywną treść na samym ateizmie. I to jest pierwsze przewinienie, nie tylko moje. Ludzie, którzy nazywają siebie ateistami zbyt dużo czasu i energii poświęcają na krytykę tez przeciwnych. Jedziemy po religiach, religiantach, piętnujemy i szydzimy z tradycji religijnych, zabobonów i mitów. I to jest potrzebne…ale…co za dużo, to nie zdrowo. Na wszystkie chyba religie wylano już każdą możliwą ilość pomyj. Zasłużyły sobie na to ...

Mój 2014...czy któryśtam...

Obraz
Zatem przyszedł czas na podsumowanie. I nie będę podsumowywał tego, co się działo na blogu, to możecie poczytać :) Chce się podzielić tym, co ten mijający rok dla mnie odkrył…w muzyce, filmie, książkach…więc trochę, o czym innym niż zwykle :) No to jedziemy… Melodyjki 2014 Nie piszę o nowych płytach, płytach roku i innych top pierdołach. Napiszę o kapelach, które ja odkryłem w 2014 roku i które zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Start! Bloody Hammers Kapela z Północnej Karoliny, USA. Założona w 2012 roku. Na koncie mają trzy płyty, ja odkryłem ich przy okazji premiery ostatniej – „Under Satan’s Sun”. Krążą raczej w klimatach hard rocka niż metalu, tekstowo to mieszanka okultyzmu i narracji rodem z horrorów, ale tych klasycznych, bez brokatowych wampirów. Jak dla mnie? Jedna z fajniejszych kapel ostatnich miesięcy. Witchcraft Kapela nie nowa, bo istnieje od 2000 roku. Chłopaki pochodzą ze Szwecji i mieli być projektem, mającym na celu nagranie jednego kawałka, hołdu zespołowi Pentagra...

Reasonspawn w 2015 roku - plany, nie postanowienia

Obraz
Koniec roku to okazja do podsumowań i snucia planów. I to też zrobię. Po prostu Wam powiem, co planuję w związku z Blogiem i pozostałymi moim aktywnościami w sieci na najbliższe miesiące. Wieczorkiem wrzucę coś luźniejszego, podzielę się z Wami moimi odkryciami z ostatniego roku. Jakie kapele odkryłem, jakie ciekawe filmy obejrzałem, jakie książki zrobiły na mnie wrażenie. Ogólnie, pykniemy kulturalną pigułkę za 2014 rok J Tymczasem…plany, plany, plany CYKLE Brudnopis Filozoficzny – wymagający cykl i dużo się przy nim uczę. Na bank będę go kontynuował i chyba forma się już ukształtowała. Pozostanę przy arbitralnym wyborze tematów. I zapowiadam, że czasem będę odpoczywał, więc jeśli raz na jakiś czas napisze – nie mam siły, nie chce mi się, nie mam głowy – proszę bez wrzasków…są dni strasznie niesprzyjające takim zabawom i musicie mnie zrozumieć J Biblia – idziemy do przodu, konsekwentnie. Nie planuję przyspieszeń, ani zahamowań tego cyklu. Miałem w planach wcześniejsze ogarnianie ksi...

Życzenia bezbożnika

Obraz
Jak co roku – specjalne życzenia od mojej bezbożnej osoby :) Wszystkim przyjaciołom, znajomym bliższym i dalszym, współpracownikom, czytelnikom, wrogom i przeciwnikom. Nie ważne czy wierzycie w Boga, wahacie się, czy nie wierzycie – ja życzę Wam wszystkiego, co tylko jest Wam potrzebne by odleźć siebie samych w pędzącej rzeczywistości. Bo to jest klucz do życia – bycie sobą. Na przekór wszystkim przeciwnościom i instytucjom, które chcą byśmy byli jednakowi. Bo zwycięstwo w tej walce, daje większą satysfakcję niż największa ilość kasy i gadżetów. Ja jestem na tej drodze i widzę, że prowadzi ona do satysfakcji, radości i spełnienia. I nie ważne skąd startujesz – ważne gdzie chcesz dojść. Czasem sama droga jest ważniejsza niż osiągnięcie celu, zwłaszcza, jak każdy krok w przód powoduje radość, a z kroku w tył nauczymy się czerpać wiedzę, zamiast żalu i smutku. Dlatego życzę Wam, po pierwsze chęci do podjęcia tej drogi; po drugie, wytrwałości w dążeniu do poznania samego siebie; po trzecie...

Mój Patreon

Obraz
Postanowiłem spróbować. Nosiłem się z tym zamiarem już od jakiegoś czasu i w końcu odpaliłem! Dla tych, którzy nie znają koncepcji systemu Patreona: Polega to na tym, ze Wy mnie wspieracie deklarując jakies tam datki, a za to ja Wam daje coś ekstra. Wpływacie też na osiągnięcie celów, które sobie wyznaczyłem - uruchomienie kanału YT, tworzenie w dwóch językach czy władza nad światem. Wiem, że to nie jest popularne w Polsce, ale postanowiłem spróbować. Czemu nie...może się okaże, że nie musze biegać codziennie na kołowrotku w korporacji :) Nie musicie nic robić. Zajrzyjcie chociaż. Może sami macie pomysł do zrealizowania i Wam taki program pomoże. LINK Dzięki!

On-line czy real? Wybór konieczny?

Obraz
Temat urodził się jakiś czas temu i powraca. Chodzi o definicję „robienia czegoś” dla środowiska. Mam poczucie, że jest zbyt dużo pogardy wewnątrz środowiska, ciśnienie na konkretną opcję i jakiś dziwny pęd do wchodzenia w „główną” opcję. Ale po kolei… Możemy się spierać, chociaż to bezcelowe, która forma aktywizmu jest ważniejsza. Piszę, że bezcelowe, bo mam swój pogląd na te sprawy. Dysonans pojawia się w momencie, gdy ludzie działający w realu, zarzucają aktywistom internetowym „nic nierobienie”. Nie rozumiem takiego podejścia. Ludzie, którzy tworzą treści do sieci, są w moim odczuciu równie ważni, co ludzie działający na ulicach czy w instytucjach. Właściwie to w odniesieniu do dzisiejszych trendów społecznych ma nawet większą wagę i siłę, niż agitowanie na ulicach. Zwłaszcza na poziomie organicznego budowania grup wokół pomysłów, koncepcji czy idei. Obie formy są ważne i powinny się wzajemnie wspierać, przenikać. Rozbicie tego, wzajemne pretensje, niczego nie ułatwiają. Mam z tym ...

Co tam u Ciebie?

Obraz
Co tam u mnie? To dobre pytanie, które muszę sobie zadać i na nie publicznie odpowiedzieć, żeby się zmotywować. Nie to, żebym się lenił, ale kilka rzeczy mi „wisi” i muszę to po prostu ogarnąć. Taka publiczna spowiedź mi w tym pomoże. Zatem – rozchylam poły płaszcza, jak rasowy ekshibicjonista. CYKLE Biblia – zacząłem Księgę Kapłańską, mam tydzień zwłoki z publikacją jej w formie eBooka. Długofalowo celem jest skomentowanie całości. Koran – jakiś czas temu przekroczyłem połowę. Męczy mnie to okrutnie, ale co niedziela, jak kiedyś pod przymusem do kościoła, siadam i komentuje ten bełkotliwy i głupi tekst. Trollowisko – świetnie się przy tym bawię i jak ktoś mi nie połamie palców, to będę kontynuował dopóki nie zniknie trolling i głupota w Internecie…czyli nigdy. Planuję też w jakiś sposób zorganizować zbieranie Waszych propozycji, sugestii i jak wpadnę na pomysł to na bank się o tym dowiecie. Brudnopis Filozoficzny – po kilku odcinkach krystalizuje się forma, w jakiej chcę to robić....

Brudnopis Filozoficzny - Konfucjanizm

Obraz
KONFUCJANIZM Główne postaci/twórcy: Konfucjusz (Kong Fuzi, Kongzi), rozwinięty przez Mencjusza (konfucjanizm idealistyczny) i Xunzi (konfucjanizm realistyczny).  Okres powstania: V wiek przed nasza erą Główna teza: Zbudowanie idealnego społeczeństwa i osiągnięcie pokoju na świecie jest możliwe pod warunkiem przestrzegania obowiązków wynikających z hierarchii społecznej oraz zachowywania tradycji, czystości, ładu i porządku. Główne pojęcia:   Pięć powinności (zasady regulujące zależności w hierarchii społecznej): - syna wobec ojca - poddanego wobec władcy - żony wobec męża - młodszego brata wobec starszego - przyjaciół wobec siebie wzajemnie Podstawowe pojęcia: Niebo – jeden, bezosobowy absolut, który łączy w sobie wszystkich „godnych” przodków. Byt ten kieruje losami świata. Niebiański porządek, niebiański spokój – koncepcje opisujące sposób ingerencji Nieba na losy świata. W odróżnieniu od osobowych bogów, Niebo stawia przed ludźmi propozycję, plan do realizacji. Jego w...

Cztery Wielkie Pytania

Obraz
1. Kim jestem? 2. Skąd się wziąłem? 3. Dlaczego tu jestem? 4. Gdzie pójdę po śmierci? To są cztery, tak zwane, wielkie pytania. Możemy je lekceważyć, uciekać od nich, ale prędzej czy później wszyscy sobie na nie musimy odpowiedzieć. „Musimy” w sensie, że odpowiedzi na ten pytania znacznie ułatwią nam podstawienie siebie względem rzeczywistości. I nie oszukujmy się – zadajemy je sobie bardzo często. I tylko od naszej wewnętrznej uczciwości i odwagi zależy czy znajdziemy na te pytania odpowiedzi. Jest tez drugie dno tych pytań. Otóż często są one stawiane, jako wyzwanie dla ateistów. Oczywiście wierzący w odpowiedzi na te kwestie zawsze wsadzają koncepcje Boga i dla nich to jest najważniejsze. W dzisiejszym wpisie chce odpowiedzieć na te pytania z mojej perspektywy – sceptyka i ateisty. Ale przede wszystkim chce się tym podzielić. Kim jestem? To pytanie tylko z pozoru jest pytaniem prostym. Bo można odpowiedzieć – „jestem człowiekiem” i zamknąć temat. Tylko czy będzie to do końca uczciwe...