Posty

Wyświetlam posty z etykietą proza

"Nieoznaczony" - PROLOG

"Kiedy religia i polityka jadą na tym samym wozie, ci, co powożą, wierzą, że nic nie może im stanąć na drodze. Zaczynają pędzić na łeb na szyję... i nie pamiętają, że pędzącemu na oślep człowiekowi ukazuje się przepaść, kiedy już jest za późno." Frank Herbert Szkarłatne kotary na ścianach sali zlewały się w jedność z plamami krwi pokrywającymi podłogę. Kapłan siedzący na końcu stołu zdawał się medytować, nieświadomy otaczającej go masakry. Wiedział jednak doskonale, co się dzieje. Sam do tego doprowadził. Chciał tego. Wiedział także, że niedługo sam umrze. - Wiecie, co zostało do zrobienia - trzej zakonnicy obrócili się w jego stronę - Żeby dzieło mogło zostać ukończone, wszystko, co stare musi zginąć. Kapłani spojrzeli po sobie i powoli zaczęli się zbliżać do starca - Byłem Hierarchą Konwentu bardzo długo. Jeżeli nasz kościół ma rosnąć, kwitnąć, to należy go oczyścić, wyciąć stare korzenie i pozwolić mu zapuścić nowe. Uzbrojeni w miecze zakonnicy stanęli nad starcem. Mieli j...

Twórcze niedojebanie

Obraz
Ja to mam przesrane... Nie, nie będę się nad sobą użalał. Potrzebuje to wywalić z systemu i wziąć się do roboty. Od kilku lat chodzi za mną pomysł na książkę. Mam kosmologię, mam bohatera, mam zarys fabuły...podobno dość dobrze piszę... Próbowałem już rożnych metod, żeby się zmobilizować. MS Project to gówno - nie nadaje się do takich celów, wrzucanie w kalendarz sztywnych ram na kolejne strony/rozdziały nie działa. Wyłączam, powiadomienia i już. Samodzielne ustalanie deadline'u to równie dobre jak próba zrobienia kupy z książką w mniej niż 15 minut. Najgorsze, że w głowie historia się rozrasta, zmienia...i nic. Nie brakuje mi motywacji, bo chce się tym, co wymyślam dzielić. Za każdym razem gdy zacznę, to przez chwile idzie super. Jak nie mam dystraktorów, to nawet coś tam wyklecę. Ale jak tylko się na chwile oderwę i wrócę do tekstu...automatycznie go usuwam. Przestaje mi się podobać, nie jestem z niego zadowolony. W ten sposób przejebałem już dobre kilkanaście tysięcy słów...pro...

SHORT: "Sklep z winami"

„Firmę założyłem cztery lata temu. Dokładnie w maju. Uznałem, że wakacje to dobry moment, żeby rozpoznać rynek, a aktywna działalność gospodarcza dawała więcej możliwości. Ponadto było to chwilę po tym, jak nasz rząd w końcu zalegalizował prostytucję i narkotyki. Nie chciałem wchodzić w ten obszar biznesowy, ale ta legalizacja bardzo pomogła w moich planach.  Planowałem sprzedawać uczucia. Emocje. Założenia były proste. Przychodzi klient i chce przez określony czas poczuć coś. Cokolwiek. Szczęście, lub to jak to jest być znanym i bogatym. Nie ma problemu. Spisywałem, co sobie życzy, badałem czy da się to zrobić i jakie koszty będę musiał ponieść, żeby to zrealizować, sporządzałem umowę i zapraszałem klienta. Wpłacał zaliczkę, podpisywał kwity, umawialiśmy się na termin i do dzieła. Na początku szło marnie, jak to w nowym biznesie.  Przez pierwsze dwa miesiące miałem trzy realizacje. Wystarczyło, żeby utrzymać się na powierzchni. Skończyły się wakacje. To, co do tej pory przyno...