Korpo-indywiduum
Dziś nieco o czym innym. Jak zapewne wiecie, a przynajmniej część z Was – pracuję w dużej firmie. Dla dodania smaczku – firma ma swoją siedzibę w centrum zła w Warszawie, czyli w Mordorze. Jak ktoś nie kojarzy, to zapraszam do analizy strony na FB – Mordor na Domaniewskiej . Pracuję w tej firmie do 2008 roku, więc mój wyrok jest długotrwały...zwłaszcza, że nie zmieniłem od początku celi (czytaj Działu), w którym pracuje. Moje obowiązki ewoluowały, zmieniały się, tak jak ja, jednak nadal tam pracuje i muszę przyznać – jestem zadowolony! Macie pewnie z tego powodu pewien dysonans. Ja też momentami tak się czuję. Bo jak można lubić pracę w międzynarodowej korporacji, operującej prawie wyłącznie dla zysku i jednocześnie mówić, że jest się indywidualistą z pewną dozą nonkonformizmu...i być zadowolonym. Już Wam tłumaczę… Żeby nie było niedomówień – nie mówię o pracy w sprzedaży. To nie moja bajka. Mówię o tak zwanych operations , czyli działach operacyjnych, które powodują, że się maszynka...