Posty

Wyświetlam posty z etykietą relacje

Wulkan emocji

Obraz
Wkurzył Was ktoś ostatnio? Pewnie tak…i co zrobiliście? Komu daliście w pysk? Zachwycił Was widok w parku? Poza tym, że w duchu się uśmiechnęliście czy uroniliście łzę – jak to okazaliście? I nie mówię o pykaniu fotek smartfonem… Wszystkie uwarunkowania społeczne powodują, że z jednej strony nie uczymy się okazywać emocji, z drugiej boimy się to robić. I jest to poważny problem. Zamiast powiedzieć kumplowi, który codziennie nas irytuje, że jest kretynem, raz na miesiąc wdajemy się w bójkę bez powodu. Zamiast powiedzieć komuś, do kogo coś czujemy, że go lubimy, zbieramy się miesiącami na jedno wielkie miłosne wyznanie…i kończymy rozczarowani, zdołowani, odrzuceni. Bo emocje nie są czymś, co możemy i powinniśmy kumulować. Nie ważne czy mówimy o negatywnych, czy też pozytywnych emocjach. Sytuacja w przypadku złości, irytacji czy zwykłego wkurzenia jest prosta i oczywista…znaczy tak się wszystkim wydaje. Bo mała złość jest niegroźna i nie trzeba jej okazywać; tylko trochę się zirytowałem –...

Głos Ateisty: Oni o nas

Obraz
Zapewne jest to zawracanie kijem rzeki, ale trzeba o tym powiedzieć. Bo zapewne wielu z Was się spotka z tym zjawiskiem. Otóż chodzi o to, jak wiele razy ktoś Wam mówi, że wie, kim są ateiści, jakie mają poglądy i jaki mają cel. I nie ważne, że to, o czym mówią nie ma nic wspólnego z tym jak wy postrzegacie swój ateizm. Nazwą Was wyjątkiem od reguły lub wręcz – „nie ateistą”. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z podwójnym błędem logicznym (sofizmat rozszerzenia i „Żaden prawdziwy Szkot”), ale wytkniecie tego nie rozwiąże problemu. Na czym polegają te błędy? Otóż pierwszy jest błędem przypisywania cech na podstawie wymyślonej lub hipotetycznej postaci, nieistniejącego wzorca. Drugi mówi o tym, że dana grupa posiada pewne cechy lub wykonuje pewne działania i jeśli nie masz tych cech, lub nie robisz tego – to nie jesteś tak naprawdę członkiem tej grupy. I można tym szafować dowoli, jeśli pozwalamy na tak rażące błędy w argumentacji. Takie zagrywki łatwo zbić i obalić, ale chyba nie o to c...

Młody ateista...rozmawiamy

Obraz
Ta batalia jest tylko i wyłącznie wasza. Dałem Wam kilka wskazówek, jak można do niej podejść. Nie uzurpuję sobie prawa do bycia waszym dowódcą czy trenerem. Jednak nie możecie zapomnieć kilku ważnych sprawach. Nie atakujcie nikogo personalnie tylko, dlatego, że wierzy w Boga. Najbliższych zwłaszcza. Można rozmawiać o poglądach i pojęciach bez wjeżdżania komuś na życiorys. Nawet, jeśli ich jedyną obroną będzie atak waszej osoby – bądźcie konsekwentni. Rozmawiamy o poglądach, ideach, nie o ludziach. Jeśli jakakolwiek rozmowa schodzi na takie tory, to albo ją sprowadzamy z powrotem na właściwy szlak, albo ja po prostu kończcie. Grzecznie, ale stanowczo. Bez fochów i obrażania się. Czasem wejście w rejony wiary powoduje w ludziach reakcje emocjonalną i to jest pułapka. Pułapka, którą na nich zastawili Ci, którzy wpoili im tę wiarę. Czasem nieświadomie, czasem świadomie. Dlatego musicie wyczuć, kiedy granica zostanie przekroczona i grozi atakiem. Jak mawiają wszyscy wielcy zarówno sztuki w...

Młody ateista...wojna idei

Obraz
Nasz młody ateista sprzedał już swoim rodzicom, że wątpi, poszukuje. Teraz przed nim najcięższe zadanie – musi pokazać, że to, w jaki sposób oni widzą ateizm nie do końca odpowiada temu, czym faktycznie jest. I wbijanie komuś definicji do głowy niczego nie zmieni. Możemy tłumaczyć na poziomie koncepcyjnym całymi tygodniami i nic się nie przebije. Musimy to zrobić inaczej…jest kilka sposobów. Pierwszym jest antyklerykalizm. Startujemy od miękkiej krytyki instytucji kościelnych. Materiałów i powodów, dla których możemy krytykować kościół katolicki (czy każdy inny) jest mnóstwo. I możemy zacząć od tego. Problemem w antyklerykalnym podejściu do „coming-out’u” jest to, że ta postawa nie mówi nic o wierze w Boga. A to zawsze stanie na ostrzu noża w tego typu sytuacjach. Gdy wejdziemy w kwestie antyklerykalizmu, to pewnie przekonamy najbliższych, że kościół, to nic dobrego. Tylko, że wtedy pojawi się pytanie – „ale w Boga wierzysz?”…i jesteśmy w punkcie wyjścia. Dlatego nie zalecałbym tej tak...

Młody ateista...przełamując "starych"

Obraz
Wiem, że czyta mnie kilka osób. Część z Was to ateiści, którzy jawnie i otwarcie mówią o swoich przekonaniach. Część z Was się waha, poszukuje. Na bank są też ludzie wierzący, którzy czytają, bo są ciekawi – co takiego ten szatanista tym razem napisze ;) Z cała pewnością czytają mnie ludzie młodzi, którzy z różnych względów nie chcą lub nie mogą ujawnić w pełni sowich poglądów. I do nich chcę skierować ten krótki tekścik. Musicie być bardzo ostrożni, zwłaszcza, jeśli mieszkacie z wierzącymi rodzicami. Jesteście od nich w dużym stopniu zależni i otwarte lub agresywne atakowanie ich wierzeń, religii – nie pomoże Wam. W najlepszym wypadku spowoduje to z ich strony pewną bierną agresję. W najgorszym – po prostu wywalą Was z domu… Mam dla Was kilka rad, jak sprzedać łagodnie swój ateizm. Tak, żeby na to, że jesteście ateistami wpadli Wasi rodzice. Nie musicie im o tym mówić, pokażcie im to. I nie będę mówił o rzeczach, o których nie mam pojęcia. Jestem byłym katolikiem po terapii, całkowici...

Jak można nie ruszyć drugiego "końca"...?

Obraz
Bez owijania w bawełnę. Post malviny pe . Jest super! Zgadzam się w 99,99%...I ta jedna setna nie jest zostawiona przypadkiem. Czytajcie dalej. Dyskutujemy o emancypacji, równouprawnieniu, rolach w związku. O tym, na co łapią się faceci, a co lubią kobiety. Setki poradników, wpisów i dyskusji. I co? Gówno! Większość związków nadal wpada w te same schematy, gównianą relację i toksyczność, która nie tylko zatruwa ich samych, ale eroduje na ich otoczenie. A na to być zgody nie może. Dlatego jak lubicie paplać się w błocie własnej niewiedzy i szczeniackich zagrań, to nie wywlekajcie tego na forum towarzyskie i zakończcie teraz lekturę. Jeśli jednak macie dość, pewnych sytuacji – może coś się da z tym zrobić. Malvina rzuciła piłeczkę, ja ją z radością odbiję nawet jeśli tego sobie nie życzy, lub tego nie oczekuje. Od wczoraj mi się kołacze po głowie...czasem tak jest, jak się strzela takim fajnym tekstem w szeroką publiczność :) Robię to nie po to, żeby coś komuś gdzieś tam wbić, czy paso...

O seksie przy wtorku…

Obraz
Dziś temat odległy od moich zwykłych rozważań, ale nie znowu tak bardzo. Poruszałem już ten temat na blogu, ale uważam, że jest to dość ważne i dlatego do niego wracam. Miałem pisać w jakiś kategoriach i metaforach, ale napiszę wprost – chodzi o seks. I chce się zastanowić nad tym czym dziś jest seks i dlaczego (tutaj zahaczymy o mój temat przewodni J ), a czym powinien być. Zatem jeśli jesteście gotowi to zaczniemy. Seks dziś Dużo się mówi o wolności seksualnej, wyzwoleniu. Ja na to patrzę nieco inaczej. Z jednej strony mamy ciągłą komercjalizację seksu. Seks nas otacza. Jednak jest traktowany jako towar specjalny, deficytowy, coś co trzeba dawkować, bo inaczej ludzie oszaleją. Jakiś czas temu badania marketingowe dowiodły, że umiejętnie dawkowany seks może wspierać sprzedaż, ale po przekroczeniu pewnej granicy seks nie sprzedaje, bo dominuje nad przekazem reklamowym. Seks od pewnego poziomu ekspozycji sprzedaje tylko sam siebie. Dlatego seks, erotyzm na rynku jest dawkowany ostrożnie...

Nienawiść do Boga

Obraz
Jeśli jesteście ateistami to na pewno spotkaliście się z zarzutem, że nienawidzicie Boga, że jesteście na niego wściekli i że to absurd. Jeśli jesteście wierzący – często pewnie posługiwaliście się tym argumentem podczas rozmowy z ateistą. Oczywiście jest to absurd, ale tylko, jeśli spojrzymy na to powierzchownie. Bo można, albo nawet trzeba na to spojrzeć nieco głębiej i się okaże, że wcale nie jest to głupie czy bezsensowne! I to spróbuję teraz zrobić. Zła idea Nikt raczej nie przyzna się do tego, że lubi lub wręcz kocha koncepcje totalitarne czy faszystowskie. Poza idiotami. Osoby przeciwne tym ideologiom nie wierzą w ich przesłanie, doktryny i założenia. Nawet najlepiej napisane książki hołdujące tym koncepcjom politycznym, nie są czczone, jako nieomylne. Prawo większości państw penalizuje propagowanie tych idei i piętnuje ich propagatorów. Zastanówcie się teraz, czy jeśli spotkacie, gdziekolwiek, faszystę, obnoszącego się ze swoimi kretyńskimi poglądami, to jesteście źli na niego,...

Altruizm jest egoistyczny…czyżby?

Obraz
Wszyscy gdzieś tam z tyłu głowy rozumiemy i wiemy, co oznaczają pojęcia egoizmu i altruizmu. Teoretycznie pierwszy jest związany z osobistym zyskiem, korzyściami, drugi z bezinteresowną pomocą innym. Pojawiają się jednak pewne wątpliwości, gdy wejdziemy troszkę głębiej nie w definicje, ale w to, co się dzieje w nas i z nami, gdy zachowujemy się egoistycznie lub altruistycznie. Postaram się to wytłumaczyć. Zysk, korzyści Nie da się ukryć, ze wynikiem działania zarówno altruistycznego jak i egoistycznego są pewne korzyści dla nas. O ile w egoizmie są one często wymierne i namacalne, to korzyści altruistyczne są wewnętrzne, emocjonalne. Zdarza się też, że zachowania altruistyczne jesteśmy nagradzani materialnie, ale na potrzeby tych rozważań wyłączmy na chwilę ten wątek. Zysku materialnego nie trzeba tłumaczyć, jest oczywisty. Jak jednak zdefiniować zysk wewnętrzny? Co jest takim zyskiem? Czy zdobycie nowego doświadczenia jest dla nas korzyścią? Zawsze. Ale idąc w tym kierunku większość n...

Źródło moralności

Obraz
Nie mam dziś powodów do Wkurwu! I bardzo się z tego powodu cieszę. Z tej okazji chciałbym poruszyć temat, który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Skąd się bierze moralność i czym jest? Jak to jest, że jesteśmy w gruncie rzeczy dobrymi ludźmi. Bo uważam, że tak jest, tylko zapomnieliśmy, żeby kierować się własnymi odczuciami nie nakazami religijnych oszołomów lub głupim, odczłowieczonym prawom i tradycjom. Ale po kolei… Prawo, ideologia i religia Czy możemy uznać, że prawo stanowione jest źródłem naszej moralności? Moim zdaniem nie. Prawo nie jest źródłem, jest, co najwyżej wynikającym z naszej moralności strażnikiem. Prawo może odzwierciedlać w pewnych kwestiach naszą moralność, lecz w większości spraw nie wchodzi aż tak głęboko w samo zjawisko. Jest narzędziem egzekwowania umów społecznych, nie wyznacznikiem osobistej moralności. Co zatem ma dostęp do naszych osobistych pokładów moralnych w takim stopniu, że może je kształtować? W pewnym stopniu będzie to ideologia. Przyjmując id...