„Ateizm” Wkurwiony
Tak sobie siedzę i się zastanawiam. I ogarnia mnie coraz większa złość. Spokój może mnie uratować, ale muszę to z siebie wyrzucić. Przede wszystkim, dlatego, że jest mi coraz bardziej wstyd mówić o swojej pozycji wobec wiary w Boga. Dlatego też przestaje o tym mówić w ogóle i z ateisty zamieniam się w osobę, która nie gada na tematy nieistotne. Nie jest to fajna droga, ale nieunikniona, jeśli nadal pewne grupy ludzi, będą psuć pojęcie i dolepiać do niego kolejny syf. Bo nie widzę w sieci czy na co dzień, prób robienia z grup niegrających w tenisa szkół ideologicznych, czy też społeczności z osób nieprzepadającymi za Gwiezdnymi Wojnami. Bo po prostu nie robi się tego wobec koncepcji negatywnych! A ateizm jest postawą negatywną wobec propozycji wiary w Boga. Koniec, kurwa, kropka. I po raz tysięczny – ateista to nie jest antyklerykał, lewak, satanista czy cokolwiek innego chcielibyście sobie tam dorzucić. Ateista mówi – nie wierzę w Boga. I jeśli coś dodaje, to jest albo debilem, albo ...