Walka musi mieć swój początek...
Gdy przeczytałem doniesienia prasowe o ataku islamistów na Uniwersytet Garissa w Kenii musiałem trochę ochłonąć z nerwów, żeby napisać o tym coś sensownego. Około 10 osobowa grupa muzułmańskich bojowników wtargnęła do dormitoriów na terenie uniwersytetu. Tam oddzielała muzułmanów od chrześcijan i zabijała tych drugich. W sumie zginęły 147 osoby zanim Kenijscy komandosi wybili fundamentalistów. W dużym skrócie – możecie sami poszukać detalicznych informacji na ten temat. Minęły cztery dni. Czy naprawdę nikt nie będzie protestował? Nie będzie tłumu polityków i zwykłych ludzi na ulicach Nairobi. Czy Wielkanoc jest ważniejsza niż śmierć półtora setki młodych ludzi? Tyko jest ta sama hipokryzja, którą piętnuje, jeśli chodzi o inne „wolnościowe” ruchy. Bo te ruchy są głośne i odważne, gdy ktoś zagraża im bezpośrednio. Po ataku na Charlie Hebdo w Paryżu, przez Europę przelała się fala protestów jednoznacznie potępiających te ataki i w większości mówiące wprost – to islamiści, to islam je...