SHORT: "Sklep z winami"
„Firmę założyłem cztery lata temu. Dokładnie w maju. Uznałem, że wakacje to dobry moment, żeby rozpoznać rynek, a aktywna działalność gospodarcza dawała więcej możliwości. Ponadto było to chwilę po tym, jak nasz rząd w końcu zalegalizował prostytucję i narkotyki. Nie chciałem wchodzić w ten obszar biznesowy, ale ta legalizacja bardzo pomogła w moich planach. Planowałem sprzedawać uczucia. Emocje. Założenia były proste. Przychodzi klient i chce przez określony czas poczuć coś. Cokolwiek. Szczęście, lub to jak to jest być znanym i bogatym. Nie ma problemu. Spisywałem, co sobie życzy, badałem czy da się to zrobić i jakie koszty będę musiał ponieść, żeby to zrealizować, sporządzałem umowę i zapraszałem klienta. Wpłacał zaliczkę, podpisywał kwity, umawialiśmy się na termin i do dzieła. Na początku szło marnie, jak to w nowym biznesie. Przez pierwsze dwa miesiące miałem trzy realizacje. Wystarczyło, żeby utrzymać się na powierzchni. Skończyły się wakacje. To, co do tej pory przyno...