Posty

Polactwo i "sukces"

Obraz
Tak długo jak Polak nie będzie wspierał Polaka w najdrobniejszych sprawach – tak długo Polska będzie w czarnej dupie. Mamy taką dziwną cechę „narodową”, że nie potrafimy się cieszyć z sukcesu i szczęścia innych. Nie chcę diagnozować przyczyn czy analizować powodów. Chodzi o czystą obserwację rzeczywistości i wypływające z niej wnioski. Sukcesu należy zazdrościć, bo to może mieć wpływ motywujący. Ale jak z każdą emocja, zazdrość przesadzona prowadzi do zawiści. A ta, z kolei ma działanie nie budujące, a destrukcyjne. Jeśli czysto zazdroszczę komuś, że coś osiągnął, to chcę dążyć do podobnych lub lepszych rezultatów. Często badam, co takiego zrobiła dana osoba, że jej się powiodło. I chcę mieć to samo. Jeśli natomiast wejdzie mi w głowę zawiść – wtedy również mogę badać powody sukcesu…ale moje intencje nie są czyste. Chcę go podważyć, zmniejszyć jego siłę, ująć z niego ile się tylko da. Najgorsze w tym jest to, że tak naprawdę nic tym nie zyskuję…oczywiście poza patologiczną radością ze ...

Ateizm „skażony”

Obraz
Jak to skażony? Co to znaczy? Znaczy to, że w dzisiejszej rzeczywistości ateizm przestał być tym, czym z założenia być powinien i idzie długimi krokami w kierunku, który jest mocno niepokojący. I muszę przyznać, że przez spory czas sam ciągnąłem ten wózek w takim kierunku. Przychodzi jednak czas refleksji, któremu sprzyja zdystansowanie się do tematu. I mam kilka uwag do tego jak, zwłaszcza on-line, jest proponowany, promowany i przedstawiany ateizm. Definicja Milion sto dwudziesty raz – ateizm to brak wiary w Boga. Koniec kropka! Ateizm to nie jest wiara w nieistnienie Boga/bogów; ateizm to nie jest światopogląd, ideologia, filozofia. Może być elementem tych zjawisk, może być ich wynikiem lub źródłem. Ale nie jest na tyle silną, pojedynczą ideą by stanowić o czymkolwiek. Dlatego pisanie o ateizmie, jako postawie życiowej jest po prostu głupie. To tak, jakbyśmy owijali samych siebie wokół tego, że nie lubimy piłki nożnej, albo nie akceptujemy przykrego zapachu. TO ZA MAŁO! I prowadzi t...

Zaburzona tożsamość

Obraz
Widzę dziesiątki, setki ludzi, którzy funkcjonują on-line. Nie piętnuję tego, rozumiem to. Tylko jest mały problem…no dobra, nie taki mały… Prywatność Z niej rezygnujemy. Świadomie lub nieświadomie. I wchodzimy w taki dziwny układ, że odsłaniamy się coraz bardziej, tylko dlatego, żeby utrzymać stan normalny. O co chodzi? Udostępniamy on-line mnóstwo prywatnych informacji. W normalnym świecie, za takie informacje ludzie płacą grube pieniądze. Tymczasem on-line, oddajemy to za darmo i ten, kto takie dane pozyska – bierze za to grube pieniądze. Co dostajemy w zamian? Przeważnie iluzję, często miejsce wyplucia z siebie wszystkiego, co nas gryzie i trapi, bardzo często – uzależnienie! Bo działa tutaj kilka typowych dla uzależnień mechanizmów…między innymi zasada utraconych kosztów. Inwestujemy prywatnością w medium i oczekujemy czegoś. Dostajemy to i nam się to podoba. Poprzeczka rośnie i żeby wejść na kolejny poziom, musimy inwestować dalej. W pewnym momencie zainwestowaliśmy tyle, że rodz...

Czy zazdrość to choroba?

Obraz
Dziś troszkę poważniej, o jednym z dość mało znanych, ale bardzo groźnych dla osób mających z nim styczność, zaburzeń psychologicznych, o których wspominałem w tekście „ Wulkan Emocji ”. Chodzi o zespół Otella, czyli tak zwaną morderczą zazdrość. Posiłkuję się angielską Wikipedią oraz innymi artykułami z polskiego i zachodniego netu. Wnioski oczywiście na koniec wysnuję… Geneza samej nazwy tego zaburzenia, bierze się z opowieści o Otellu z Szekspirowskiej tragedii, o takim właśnie tytule – „Otello”. Tytułowy bohater jest dowódcą weneckiej armii. Jego konkurent do ręki Desdemony, Jago, po utracie nadziei na zdobycie kobiety, zaczyna podsuwać Otellowi sugestie zdrady małżeńskiej. Otello, karmiony kłamstwami, ostatecznie na podstawie nieprawdziwych informacji, o tym, że został zdradzony przez żonę, zabija ją i sam popełnia samobójstwo. Stąd sama nazwa zaburzenia. O co w tym tak naprawdę chodzi? Po kolei. Z definicji, zespół Otella, to zaburzenie psychologiczne, w którym partner błędnie w...

Wulkan emocji

Obraz
Wkurzył Was ktoś ostatnio? Pewnie tak…i co zrobiliście? Komu daliście w pysk? Zachwycił Was widok w parku? Poza tym, że w duchu się uśmiechnęliście czy uroniliście łzę – jak to okazaliście? I nie mówię o pykaniu fotek smartfonem… Wszystkie uwarunkowania społeczne powodują, że z jednej strony nie uczymy się okazywać emocji, z drugiej boimy się to robić. I jest to poważny problem. Zamiast powiedzieć kumplowi, który codziennie nas irytuje, że jest kretynem, raz na miesiąc wdajemy się w bójkę bez powodu. Zamiast powiedzieć komuś, do kogo coś czujemy, że go lubimy, zbieramy się miesiącami na jedno wielkie miłosne wyznanie…i kończymy rozczarowani, zdołowani, odrzuceni. Bo emocje nie są czymś, co możemy i powinniśmy kumulować. Nie ważne czy mówimy o negatywnych, czy też pozytywnych emocjach. Sytuacja w przypadku złości, irytacji czy zwykłego wkurzenia jest prosta i oczywista…znaczy tak się wszystkim wydaje. Bo mała złość jest niegroźna i nie trzeba jej okazywać; tylko trochę się zirytowałem –...

Podaj dalej!

Obraz
Co dziś zrobiliście? Dla siebie? Dla innych? Wszędzie wokół ludzi, widoczne są, zwłaszcza przez osoby wrażliwe, takie małe chmurki, jak w komiksach, z powtarzającym się jak mantra tekstem „JA, Ja, ja, Mnie, Mi, moje”. I wiecie co? To jest trochę przykre i trochę smutne. Bo to, że robimy coś dla samych siebie, jest przykrywką, maską…przynajmniej tak to odbieram. Znaczy do jakiegoś czasu, bo żyłem w takim dymku przez dość długi czas. A teraz trochę bardziej pozytywnie! Bo nic nie robimy tylko dla siebie! A im więcej robimy rzeczy o tym pamiętając, tym żyje się nam lepiej, łatwiej, szczęśliwiej. Zapatrzeni we własne tyłki, kompleksy, wydumane potrzeby i problemy zbyt często zapominamy, że nie żyjemy w próżni. Prawie każdy z nas ma kogoś, komu nasze problemy sprawiają ból, komu nasz smutek przysparza łez…i z drugiej strony – na pewno jest ktoś, kto cieszy się naszym szczęściem, śmieje się na widok naszego uśmiechu. Tylko mamy jakoś tak dziwnie ułożone w baniach, że tego nie widzimy, dopóki...

Zamieszania ciąg dalszy :)

Obraz
Jak pisałem wcześniej – jestem w trakcie zmian…i one postępują w dość żwawym tempie. Właśnie miała miejsce kolejna i troszkę będę musiał zamieszać ;) Rozstałem się z redakcją portalu PolskiAteista.pl Przyczyny i okoliczności nie są istotne.  W związku z tym, że nie chcę przestać pisać, blog będzie dalej działał.  Zmieniam jedynie formułę :) Cykle pozostają offline. To znaczy, że Biblia, Koran, oraz kolejne ewentualne komentarze do „świętych pism”, będą się pojawiały w formie eBooków. Nieregularnie, może rzadziej, ale konsekwentnie do wyczerpania materiału. Wpisy będą się pojawiały nieco rzadziej, jak wpadnie ciekawy temat. Nie będę na siłę kreował rzeczywistości. Jak pisałem wcześniej – chcę się skupić na treściach pozytywnych, kreujących coś, nie niszczących czy krytycznych. Wiec pewnie tego początkowego zajadłego ateizmu i antyklerykalizmu będzie dużo mniej. I dobrze! :D Myślę także o tym, aby zaprosić do współtworzenia tego bloga inne osoby, które mają ochotę pisać i oczywi...