poniedziałek, 30 września 2013

Pieronek - obrońca pedofili


Człowiek, który mówi o pedofilii w kategoriach namiętności, dziś wystrzelił z kolejnym tekstem.

"Ale również arcybiskup pedofil powinien być szanowany, jeśli wszystkich ludzi mamy szanować, a nie linczować"


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14693417,Biskup_Pieronek_Nie_robcie_z_Kosciola_siedliska_pedofilow.html

Jak mam szanować kogokolwiek, kto gwałci dzieci. Jak mam szanować, tym bardziej, kogoś, kto w ogóle śmie mi nakazywać szanowanie takiego człowieka.

Po pierwsze: żaden pedofil nie zasługuje na szacunek! Zwłaszcza taki, który wykorzystuje swoją pozycję albo stanowisko by dotrzeć do swoich ofiar. Samo podejrzenie o takie czyny, moim zdaniem, dyskwalifikuje szacunek, zawiesza jakiejkolwiek dobrej myśli czy wsparcie dla takiego człowieka. Poza tym, dlaczego mam wierzyć komukolwiek z organizacji chroniącej pedofilów, że akurat w tym przypadku to pomówienia...

Po drugie: szacunek to coś na coś trzeba zasłużyć. Nikomu się nie należy, tylko dlatego, że sprawuje pewną funkcję, albo ma nazwisko. Mogę szanować kogoś za to, kim jest albo za to, co zrobił, ale to moja prywatna ocena. Nie nakaz człowieka, który sam na szacunek nie zasługuje.


Słyszałem już wypowiedź Terlikowskiego, że kwestia pedofilii służy wyłudzaniu kasy z kościoła. Teraz do tego głosu, dokłada swoje pięć groszy Pieronek, który chyba sam do końca nie ma czystego sumienia.  Broni zawzięcie swojego pracodawcy i klasycznie odwraca kota ogonem.


Rozumiem, że w państwie prawa obowiązuje zasada "niewinny do udowodnienia winy", ale kościół zbyt często sam naruszał tę zasadę. Wystarczy, że ktoś wystąpi przeciwko kościołowi i od razu jest winny, godny potępienia i szkalowania. Popytajcie kogokolwiek z małej miejscowości, co się dzieje jak ksiądz kogokolwiek podejrzewa o kradzież. Od razu ma przerąbane. Ksiądz go szkaluje z ambony, atakuje.


Głośne sprawy Nergala czy Dody także  dobrym przykładem jak kościół realizuje, zakresie niewinności, prawo Kalego. Pomijając już absurd samego artykułu 196. Darski i Doda od razu byli winni w oczach katolickich hierarchów i za ich pośrednictwem, w oczach wiernych. Nie ważne, że mieli prawo do obrony zgodnie z tym samym prawem, na które teraz powołuje się Pieronek skomląc o szacunek dla arcy-pedofila.
Zanim kościół nabierze moralnego prawa do podobnych wypowiedzi sam powinien się stosować do zasad o które tak rozpaczliwie woła. Nie są wyrocznią moralną, ani nie stoją poza prawem. Pewnie by chcieli i wiele wskazuje, że politycy im na to dużym topniu pozwalają.


Ale to dla kościoła nie jest ważne. Nie  dla kościoła ważni ludzie, zniszczone życia czy skradziona i zbezczeszczona niewinność. Dla kościoła się liczy tylko kasa i władza. Dopóki tak zostanie, kościół nie stanie po stronie skrzywdzonych i persony takie jak Pieronek, będą nawiedzać nasze media z retoryką godną jedynie pogardy...