czwartek, 19 września 2013

Strzelanina w USA: te przeklęte gry video!



Kolejna strzelanina w USA i szmatławy FOX News szuka winnych według założonej wcześniej tezy.

Otóż winne są gry komputerowe!

Nie ważne, ze jakby się człowiek przyjrzał sylwetkom strzelców, to można znaleźć dużo więcej cech, które ich łączyły. Powołują się na przykłady Breivika, Holmesa czy Adama Lanzę, którzy byli graczami...ale...byli też facetami, zapewne byli chrześcijanami, może lubili podobną muzykę.

Co ma piernik do wiatraka?

Otóż gry komputerowe, czy w ogóle gry video, stymulują rzeczywistość i zakresie przemocy są łatwym celem. Dobra gra FPS polega na tym,z ę wiernie oddaje realizm sytuacji. Ciężko obronić tezę, że muzyka powoduje przemoc, a atakowanie religii jest zakazane przez rozpasaną polityczną poprawność. Zatem szukamy łatwego celu i jeśli, nie chcący, ktoś wspomni, że przestępca grał w gry - PACH - mamy powód.

Nie ważne są predyspozycje psycho-fizyczne, status materialny czy traumy z przeszłości (obecny strzelec był pracownikiem armii USA) czy milion innych, złożonych czynników, które mogą pchnąć do takiego czynu. Widz jest głupi. Zapewne i tak tego nie skuma. A tak dajemy mu jeszcze narzędzie wychowawcze, żeby odciągnąć dziecko od konsoli czy PCta: "Nie graj w te gry, bo zaczniesz zabijać ludzi i sam zginiesz"

Czy ktoś w normalnej rzeczywistości tak kiedykolwiek powiedział do dziecka?
Nie sądzę...

Oczywiście media światowe mogą, ale nie muszą pójść za tą retoryką, ale na pewno spowoduje to wyjęta z jakiejkolwiek naukowej analizy, dyskusję o szkodliwości gier video...i tak w koło Macieju...i tak do zajechania...

Każdy niech sam wyciągnie wnioski i stworzy swoja opinię na ten temat. Ja uważam, że to nie gry, muzyka, religia czy pistolety zabijają ludzi...to ludzie zabijają ludzi. I dopóki nie wyeliminujemy wszystkiego co wewnątrz nich powoduje, że to robią, sięganie po zewnętrzne powody jest bardzo dużym błędem...a, że jest sensacyjne...to inna historia.