wtorek, 17 września 2013

Wróg wewnętrzny

Dzisiejsze wystąpienie Franciszka, papieża wszystkich katolików, zapewne zatrzęsło umysłami niektórych klechów. Zwłaszcza w krajach, gdzie katolicyzm jest dość silny. Czyli między innymi w Polsce.
Można by porównać dzisiejszą wypowiedź do momentu w historii kościoła, która spowodowała reformację. Luter, wkurwiony na politykę odpustową ówczesnego papieża, Leona X, tupnął nogą i wypluł 95 tez, które skutkowały rozłamem kościoła.

Czy teraz tez będziemy mieli rozłam z powodu papieża?
Nie sądzę...

Po pierwsze: to nie pierwsza kontrowersja, którą ten papa ogłasza, a która okazuje się tylko zabiegiem retorycznym, czy, żeby nie powiedzieć wprost - manipulacją PRową.
Po drugie: gdyby papież chciał zmian, to by wprowadził zmiany dekretem papieskim i byłoby po sprawie. Przecież jest nieomylnym władcą absolutnym i zwierzchnikiem całego Kościoła.

Tymczasem papież sobie gada do mediów, a cały kler patrzy z niedowierzaniem i puka się w głowę.
Franciszek może i mieszka skromnie i żyje jak chcielibyśmy, żeby każdy hierarcha kościoła egzystował, ale czy to nie jest tylko kwestia wizerunkowa.

Papież już odwołał swoją wypowiedź o niebie dla ateistów. Zakwestionował także pozytywne wykładnie innych swoich wypowiedzi. Podpisał nowe prawo, które co prawda podnosi wiek zdolności do czynności seksualnych z 12 do 14 lat, ale jednocześnie sankcjonuje karnie przecieki afer wewnętrznych. W tym pedofilskich. Za takie wycieki grozi 12 lat w lochach Watykanu.

Czy można zatem wziąć poważnie słowa papieża? Ja bym do tego nie przykładał zbytniej wagi.
Zwłaszcza, że Ci, których te słowa dotyczą mają to i tak głęboko w poważaniu i zapewne czekają tylko, żeby znaleźć sposób na wywalenie tego wichrzyciela z tronu papieskiego.

Ja nie wierzę w szczerość przekazu papieża, ani ze to co mówi cokolwiek zmieni. Nie widzę woli zmiany w tym człowieku. Widzę jedynie populistyczny PR i drwiący śmiech całej hierarchii katolickiej.

Czy polski ksiądz zrezygnuje z luksusów życia i opłaty "co łaska, ale nie mniej niż..." za sakramenty? Chciałbym to zobaczyć. Są zapewne księża, którzy nie biorą pieniędzy za posługę do sakramentów, ale są w mniejszości i oni zapewne nie jeżdżą limuzynami, tylko rowerami. Oni nie są wzorcami dla bonzów z Episkopatu.

Dopóki w Polsce dopuszczany jest kler do stołu politycznego, dopóty żaden z nich nie przywdzieje szat pokutnych. Jeśli mogą uprawiać politykę, to muszą się zachowywać jak politycy. Zwłaszcza, że tak jak oni, są karmieni z garnuszka budżetu kraju. Więc od parlamentarzysty różnią się tylko zamiłowaniem do małych chłopców, sukienek i faktem, że nikt ich nie wybrał do reprezentowania woli obywateli czy wiernych. Sami się wyznaczyli i chcą stanowić sumienie narodu, wykładnię prawdy i policjantów moralności. We mnie nigdy nie będzie na to zgody.

Dlatego nie wierzę w słowa Franciszka, ani w zmiany w Kościele Katolickim. Jeśli papież nie zacznie używać swojej władzy na drodze do zmian, nie wróżę mu długiego pontyfikatu ani jakiegokolwiek wpływu na sytuację tej instytucji.