czwartek, 17 października 2013

Michalikowa geneza pedofilii

W tym tekście nie bedę się ograniczał językowo, ale zacznę od tego kim jest ten pan (celowo z małej litery, bo nie zasługuje na więcej, co za chwilę udowodnię).

Jak podaje nasza ulubiona Wikipedia.

Józef Michalik - urodzony w Zambrowie w 1941 roku. W 1958 kończy zambrowskie LO i wstępuje do seminarium w Łomży. W 1964 roku uzyskuje święcenia kapłańskie. W 1969 kończy studia w zakresie teologii dogmatycznej na ATK w Warszawie. W 1972 uzyskuje doktorat Papieskiego Uniwersytetu Świętego Tomasza z Akwinu w Rzymie.

Później robi karierę od prezbitera do arcybiskupa. Obecnie jest przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski. Dostał liczne nagrody. Między innymi honorowe obywatelstwo Krosna, Łańcuta, Zambrowa, Przemyśla i Jarosławia. Ma tytuł doctora honoris causa UKSW w Warszawie i kilka innych 'zaszczytnych' tytułów.

Otóż ten 'wszechstronnie' wykształcony i obyty człowiek ma niecodzienne teorie odnośnie przyczyn pedofilii.
Sprawdźmy najpierw jego kompetencje w sprawie psychologii dziecięcej, patologii seksualnych, seksualności w ogóle i świadomości nowych mediów.

Nie wiem, czy w zakres teologii wchodzą elementy psychologii dziecięcej, ale jak patrzę na program studiów w kierunku, który studiował Michalik, to nie widzę...mamy dużo filozofii (historia filozofii, etyka, itd.), całe 30 godzin psychologii, 60 godzin pedagogiki, 40 godzin pedagogiki praktycznej i tyle. Czyli w sumie mamy 130 godzin wykładów krążących wokół tematu. 130 godzin! Jeśli ktoś po 130 godzinach może powiedzieć, że jest specjalistą w jakiejś dziedzinie, to ja jestem specjalistą w bardzo dużej ilości dziedzin. Niejednokrotnie poświęcam na jakiś temat dziesięć razy tyle czasu i stwierdzam, że chuj wiem...ale może jestem po prostu tępy. Wszystkie badania edukacyjne wskazują, że żeby być w czymś wybitnie dobrym, trzeba temu poświęcić minimum 10 tysięcy godzin.

Patologie seksualne zostawię na później, bo to będzie zabawne.

Sprawdźmy jego kompetencje w zakresie seksualności. Wstępuje ów typ do seminarium w wieku 17 lat. Może coś tam pomacał w liceum, może nawet puknął. Wątpię jednak w to, bo zaraz po szkole średniej poszedł w sukienkę, więc chyba raczej nie poszczęściło mu się jako nastolatkowi. Nie wyrokuję, tylko oceniam względem tego czego sam doświadczyłem jako nastolatek. Jak sobie pomacałeś, poruchałeś i doświadczyłeś pierwszych kontaktów seksualnych jako nastolatek, to na pewno nie myślisz o celibacie jako o jedynej możliwej drodze życia...no chyba, że przeżyłeś traumę i masz obrzydzenie do seksu. Tylko, że wtedy nie jesteś żadnym autorytetem w tych sprawach. Wstępując do seminarium masz świadomość wyboru jaki podejmujesz. On wyrzekł się swojej seksualności w wieku 17 lat. Gówno zatem wie na ten temat. O tym jak działa człowiek gdy włącza dojrzałą emocjonalność w swoje życie seksualne tym bardziej.

Czy Michalik jest fachowcem od patologii seksualnych? Jako figura w kościele katolickim na pewno jest przygotowany do rozpoznawania i tuszowania takich spraw. Może jest praktykiem, ale tego nie wiem, bo nie wpadł nigdy z ręką w chłopięcych majtkach, więc nie mogę mu tego zarzucić. Zatem w kwestii pedofilii wie tyle ile uczciwy policjant wie na temat morderstwa lub kradzieży. Wie jak rozpoznać i przeciwdziałać. Nic nie wie na temat praktyki i tego jak dobrze robić takie rzeczy, bo ma do czynienia tylko ze z złymi wykonami...przeważnie.

Jego postawa podczas wypowiedzi i pewność, że jak coś pacnie w mediach, a później może to zniwelować inscenizowaną konferencją świadczy, że nie ma pojęcia jak dziś funkcjonują media i społeczny odbiór treści. Możesz sobie zwołać milion konferencji, jak coś poszło w internet, to już tam zostanie. On jest przewodniczącym KEP! Powinien wiedzieć jak się zachować przed kamerami, co można zrobić i powiedzieć, a z jakimi treściami trzeba uważać. W tych kwestiach jest totalnym ignorantem.

Mogę zatem z pełna odpowiedzialnością napisać:

Ten człowiek jest ignorantem w kwestiach medialnych, nie ma pojęcia o seksualności i nie zna psychologii dzieci na poziomie wystarczającym na ocenę ich kondycji w sytuacjach traumatycznych. Ona zna psychologię tak jak ja, miałem jakieś wykłady na studiach i trochę poczytałem o pewnych elementach psychologii w zakresach, w jakich pokrywa się ona z innymi moimi zainteresowaniami.

Nie powinien zatem, jako głowa KEP wypowiadać się w tych kwestiach, ma od tego zapewne księży psychologów i pedagogów w Episkopacie.

Tymczasem się wypowiada.

W pierwszym strzale zwalił winę za pedofilię w kościele na rodziców i same dzieci. To rozpadające się rodziny i przebiegłe, gwałcące księży dzieci są winne patologii wśród księży, którzy chcą tylko pomóc straumatyzowanym bachorom. A że podczas takiej pomocy staje im kuśka, to wina tych zdemoralizowanych dzieci.

Od razu to odszczekiwał na konferencji. Powołał się na lapsus językowy, ale wszyscy wiedzieliśmy, że to bzdura, że tak naprawdę myśli.

Nie trzeba było długo czekać...

Podczas mszy z okazji 90 urodzin kardynała Gulbinowicza, w katedrze wrocławskiej, powtórzył swoje rewelacje. Tym razem dołożył do rozbitych rodzin pornografię i filozofię gender.
Zapomniało bydle, że podstawowymi przyczynami pedofilii w kościele są stojące penisy księży. Gdyby żaden ksiądz nie reagował na rzekome umizgi dzieci, problemu by nie było. Oczywiście gdy przyjmiemy jego tok myślenia, który jest absurdalny i ordynarnie obrzydliwy.
Żaden przejaw medialny, w tym także pornografia, ani filozofia płciowa nie są przyczyną patologii. Nigdy bezpośrednio! Jak jestes pedofilem, to występ chóru chłopięcego będzie dla ciebie erotyczny, a chłopak przebrany za dziewczynkę  będzie powodował u Ciebie przedwczesny wytrysk. To są problemy w tobie, nie w tym co widzisz.

Michalik się skompromitował i skompromitował cały polski kościół. Czy potrzeba więcej? Myślę, że tak!
Marzę o tym, żeby do Pieronka, Michalika i całej reszty obrońców pedofili dołączyło jeszcze kilku hierarchów, którzy zaczną zajadle bronić zboczeńców w kościele. Może wtedy, uśpiony bredniami z kościelnych naw naród się w końcu obudzi i powie 'DOŚĆ'!
Marzy mi się, że cała ta awantura spowoduje, że wierząca część narodu wygoni księży do klasztornych cel, ksiąg i studiowania istoty Boga. Powiedzą w końcu: WON z polityki, życia seksualnego i przestrzeni publicznej! Wasze są świątynie, nasze są ulice!

Złudna to nadzieja, ale zawsze nadzieja...