poniedziałek, 11 listopada 2013

Kiedy piekło już nie wystarcza

Zawsze jestem zachwycony takimi wypowiedziami hierarchów miłościwie nam panującego kościoła katolickiego.

Otóż biskup kielecki Kazimierz Ryczan wczoraj, podczas homilii z okazji świąt odpustowych wypowiedział dwa znamienne dla kościoła zdania:

"Przez rozwój nauki i techniki człowiek stał się panem, buduje świat, zapominając o Bogu, wypędza Go z Europy, niszczy małżeństwa i rodziny."

"groźba wojny nuklearnej wisi nad ludzkością i może zamienić ziemię w popielisko"

Czyli jeśli nie starcza już ogień piekielny, to trzeba ludzi postraszyć technologią i bomba atomową.

Pierwsze zdanie stoi w sprzeczności z głoszonym od lat pogodzeniem się kościoła ze środowiskiem naukowym. Kościół nadal jest przeciwnikiem rozwoju cywilizacyjnego. Co, biorąc pod uwagę historię tej instytucji, nie jest wcale zaskoczeniem i te wszystkie jazdy z akceptacją nauki to po prostu dobry PR management.

Później się dziwicie, że Wasi dziadkowi, a czasem rodzice, nie chcą usiąść i kupić proszku do prania on-line z dowózką do domu, tylko jęczą na kolejki w sklepach i jak to im jest ciężko to nosić. Według ich kościoła cierpienie uszlachetnia, a technologia jest be. To niech sobie to noszą sami. To nie nasz krzyż...

Powiecie, że jestem okrutny, ale zastanówcie się. Jeśli możesz coś zrobić bez zbędnego wysiłku i dodatkowych kosztów, ale zamiast tego wybierasz trudniejszą drogę, to kim jesteś. Zwłaszcza, że wszyscy dookoła Ci mówią, że jest taka opcja, nie kosztuje więcej (często nawet mniej) i jest pewna na 100%. Dla mnie to debilizm i jeśli debil chce dźwigać swój garb, to jego prawo...

Swoją drogą, mi udało się przekonać babcię i teraz większość chemii do domu (proszki, płyny itd) kupujemy on-line i kurierem do domu :)

Zastanawiam się tylko dlaczego wspominając o zagrożeniu wojną atomową, biskup nawet nie zająknął się o tym jakie są tego przyczyny. Dlaczego kraje posiadające arsenały atomowe w ogóle się na siebie boczą i się straszą. Oczywiście można od razu powiedzieć, że to polityka Izraela lub ekspansjonizm Islamski są powodami...ale gdy spojrzycie na to nieco szerzej to powodem są różnice religijne. Dlaczego Izrael wlazł na tereny dawnej Palestyny? Bo jego przywódcy uważają, że to ziemia obiecana im w Starym Testamencie. Dlaczego muzułmanie ciągle prowadzą wojnę z zachodem? Bo to wynika z ich religii - muszą dążyć do globalnego kalifatu. Koreańskie zagrożenie nie odbiega od tego schematu. Kraj z martwym przywódcą bardziej przypomina system religijny niż reżim rzeczywistości...

O tym biskup nie powiedział i zapewne nawet nie pomyślał. Bo przecież taktyka kościoła nigdy nie opierała się na mówieniu prawdy. Kościół od zawsze opiera swoją władzę na strachu. W czasach gdy z diabłów wszyscy się śmieją, trzeba sięgnąć po bombę atomową.

Co ciekawe takie same argumenty do trzymania społeczeństwa w szachu używały USA i ZSRR podczas zimnej wojny...

Co będzie następne?
UFO - pewnie nie, bo o ile może to być przerażające dla niektórych, to sam fakt potwierdzenia istnienia istot pozaziemskich przez kościół, mógłby zachwiać fundamentami tej stetryczałej organizacji.
Masoni i żydzi - to już było...
Globalne ocieplenie - jeśli już ktoś nie powiedział, że to kara za grzechy, to wkrótce tak powiedzą.

Nie wymyślę nic innego.

Arsenal się powoli kończy i wyrokuję, że jak się skończy, to kościół albo się zmieni, albo zniknie. Bardzo ciężko będzie zmienić prawie dwu-tysięczną taktykę strachu.

Kościół sprzedaje strach pod płaszczykiem prawdy. Chciałbym żeby prawda wygrała ze strachem i żeby ludzie zaczęli myśleć o tym, co mogą zrobić, a nie o tym czego im nie wolno. To byłby koniec wszystkich religii...