piątek, 6 grudnia 2013

Nieśmiałość...tak jakoś nie mogę...

Możecie w to nie uwierzyć, ale kiedyś byłem dość nieśmiały. Oczywiście było to dawno temu i sobie z tym poradziłem. Na wielu poziomach.

Teraz chciałbym się podzielić tym jak to zrobiłem.

Wszyscy czasem znajdujemy sie w sytuacji gdy ktoś lub coś nas onieśmiela. Jak sobie z tym poradzić. Ja robiłem to tak (dlaczego pisze w czasie przeszłym, wyjaśnię później).

Starałem się znaleźć dość blisko osoby, do której podejść i zagadać się obawiałem. I szukałem. Szukałem czegokolwiek co pozwoli mi znaleźć dziurkę w pancerzu, który nieświadomie lub świadomie wokół tej osoby zbudowałem. Czasem to był kłaczek na sukience, czasem przetarte ramiączko torebki lub jakikolwiek inny detal. Zajmuje to uważnemu obserwatorowi około minuty nie nachalnej obserwacji. A nawet jak przyglądasz się nachalnie, to nie jest to problem, budujesz sobie background do rozmowy. Zahaczałem się na tym detalu i rozwalałem całą aurę niedostępności. W swojej głowie! Nigdy nie zagaduj o tym, co pozwoliło Ci się przebić. Chyba, że uznałeś brak dziury za dziurę - wtedy masz gotowy start.
Natychmiast po wypowiedzeniu pierwszych bezpośrednich słów do osoby, wyrzuć z głowy ten detal. On jest tylko dziurką w kieszeni w płaszczu, która pozwoliła Ci odzyskać monetę. Po wyciągnięciu skarbu natychmiast ją zaszywasz i zapominasz, że tam była.
Nie ważne są motywy z jakimi podchodzisz. Nie o tym chcę pisać. Ważne jest zrobienie tego pierwszego kroku.

Dlaczego pisałem w czasie przeszłym? Bo jak odpowiednio dużo razy wykorzystasz ten mechanizm, to przestanie Ci on być potrzebny. Naprawdę!

Klucz jest w tym, żeby nie nastawiać się na porażkę, tylko próbować. Jeśli porażka się pojawi, to tylko jako wynik działania. Jak startujesz z poczuciem porażki, to nawet nie zaczynaj...i tak przejebiesz.

Po pewnym czasie zrozumiesz jedno: nieśmiałość to nie jest coś co jest w Tobie. Nieśmiałość powoduje to, że przejmujesz się tym, co powiedzą lub pomyślą inni. Im bardziej przejmujesz się zdaniem innych, tym bardziej asekuracyjnie będziesz działał. Im bardziej będziesz się zabezpieczał przed ewentualnymi negatywnymi opiniami, tym bardziej będziesz postrzegany jako osobnik pasywny. Im więcej dotrze do Ciebie sygnałów, że jestes uważany za biernego, tym bardziej będziesz się taki stawał. Kółeczko się zamyka. A wszystko tylko dlatego, że boisz się działać, bo ktoś później coś powie.

Jeśli pozbędziesz się tego ograniczenia to szybko zrozumiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych, że porażki i błędy są nauką nie piętnem, że nie ma ludzi idealnych i nikt nie zasługuje na piedestał bardziej niż Ty.

Dziś czasem miewam momenty, że troszkę sie krępuje do kogoś zagadać...ale to są sekundy. Jak tylko pojawia się taka myśl, to od razu podchodzę i zagaduję. Jak? A czy to ważne? Podchodzę i gadam. Czasem bo coś chcę, czasem tylko dlatego, żeby pozbyć się tego chujowego i nieuprawnionego uczucia, że ktoś jest lepszy.

NIE JEST!