poniedziałek, 20 stycznia 2014

Eksploatacja patologii

Miałem napisać o czymś zupełnie innym i nawet zacząłem, gdy przypomniał mi się plakat, który widziałem na mieście. Zapewne wszyscy już w taki albo inny sposób się otarli o ten temat. Chodzi o najnowsze dzieło, które powinno mieć motto: "Jak się zaczniesz wcześnie kurwić tak jak w Warsaw Shore, to masz szansę na Teen Mom"


Czyli kolejny zachodni format wklejany do Polszy. Pod pretekstem pokazania młodym dziewczynkom, że to nie fajne i nie łatwe mieć dzieciaka w wieku nastu lat, dokonuje się najgorszej z możliwych penetracji patologii.

Bo sorki, ale jak dziewczyna w wieku 15 czy 17 lat zachodzi w ciążę, to wyjścia są dwa:

  • Albo jedyne, co wie o swoim ciele i płciowości, wyniosła z lekcji religii i od koleżanek
  • Albo padła ofiarą przestępstwa
I nikt mi nie wmówi, ze nastoletnia mama sama podjęła decyzję o tym, że chce zajść w ciążę i zamiast latać po dyskotekach i uczyć się jak normalny dzieciak, woli babrać sie w pieluchach i zajmować się dwojgiem dzieci. Tak dwojgiem, bo facet, który ma 15, 16 lat to tylko wzrostem, i ewentualnie zdolnością do zapłodnienia jest inny ni dziewięcioletni chłopiec. Zabawki sie zmieniły, bo woli macać niż ssać cycki, ale mentalność...proszę Was.

I ona nie dokonała tego wyboru. Pewnie musiała urodzić bo Bóg albo rodzice tak chcieli. Lub ginekolog z biblijnym sumieniem wpisanym w kartę wykonywania zawodu.

Może się mylę, może jak się dowiedziały o ciąży, to pokochały swoje dzieci i chciały je mieć. Może będą zajebistymi matkami, a kolesie szybko dojrzeją i staną na wysokości zadania...oby.
Ale nie chce mi się w to wierzyć.

I teraz wchodzi w to wszystko telewizja. I to nasze ulubione MTV.
Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Ale ja widzę trzy rzeczy i z tego, tylko jedna ma mały plusik:
  • Te dziewczyny w jakiś sposób na tym zyskają. Może zarobią coś na reklamach albo co. To ten mały plusik
  • Biorąc pod uwagę poziom intelektualny naszej młodzieży, można się spodziewać wzrostu ciąży nastoletnich. Jak bachor  w wieku 15 lat moze być przepustką do wielkiego świata telewizji, to czemu nie wypiąć się komuś i nie sprokurować bękarta. Szansa na karierę stanie otworem, tak jak poprzez otwór się rozpoczęła.
  • Skoro mamy już dwudziestolatków ruchających się dla zabawy i rzygających gdzie popadnie, nastoletnie mamuśki, to co będzie następne? MMA pięciolatków? Konkursy bikini dla trzyletnich księżniczek? Bo w Stanach już to jest!

I nad tym wszystkim będą stali rodzice i mówili "Zobacz, jak się będziesz puszczać to skończysz jak ona". A piętnastoletnia dziewoja się rozmarzy "Czyli jak zajdę to będę w MTV! Musze zadzwonić do chłopaków, moze któryś mi wsadzi i mnie zapłodni?".
Jeśli jakikolwiek rodzic potraktuje te serie jako dobry materiał edukacyjny, to powinien od razu zaliczyć porządnego strzała na ryj! I na pewno tacy będą.

I co z tego, że przed programem puścicie ostrzeżenia. Co z tego, że to rozrywkowa telewizja. Jeżeli media będą nadal eksploatować w atrakcyjny sposób zachowania patologiczne, to nie spodziewajmy się, że młodzież będzie kulturalnie sie zachowywała na ulicach; że będą wiedzieli, że na wszystko jest czas i pora; że wszystko jest dla ludzi, tak, ale trzeba mieć mózg.

Nie chcę moralizować, bo w wieku 15 lat sam nie byłem aniołkiem. Spróbowałem prawie wszystkiego, owszem, ale sam dokonywałem wyborów i musiałem dokonać ocen. Za niektóre swoje błędy do dziś płacę cenę. Dziś na wszystko są podręczniki i wskazówki. Poza myśleniem. A media pokazują, że jak się jest leserem, menelem z muskulaturą lub puszczalską dziwką, to można być mistrzem świata. 

Dlaczego nikt nie zrobi reality show o ciężko pracującym człowieku, który dochodzi do sukcesu o własnych siłach? Bo nikt nie chciałby oglądać 15 sezonowego serialu o tym, jak to młody człowiek zmaga się z losem, żeby osiągnąć marzenia.

Upadki i patologie są szybkie i medialne, a upadki spektakularne. Dlatego o patologii są całe dzienniki, a o sukcesach czytamy notatki prasowe na przedostatniej stronie dodatku o biznesie...

Nie będzie myśli końcowej, bo już nie chcę o tym pisać...szkoda mi czasu...