środa, 22 stycznia 2014

Ksiądz proboszcz już się zbliża...

Łażą wszędzie po domach i zbierają koperty. Chlapią po ścianach i meblach i w zamian za kaskę, dają święte obrazki. Kolęda po Polsku.

Moja babcia jest osobą wierzącą i praktykującą. Jej święte prawo. Ja się nie wtrącam, bo mój ateizm jej nie przeszkadza i mnie nie indoktrynuje.

Dziś więc znalazłem się w jednym mieszkaniu z księdzem po kolędzie. Powiedziałem grzecznie "Dzień dobry", bo kultura obowiązuje. I poszedłem do siebie.

Co mnie tknęło, to to co powiedział. Już Wam tłumaczę.

Mieszkam w dziewięciopiętrowym bloku.
Na każdym piętrze są cztery mieszkania.
Trzy klatki w bloku.
Czyli 108 mieszkań.
Otóż księżulek z zatroskaniem wyrzekł zdanie "Tylko 29 wizyt w tym bloku".
Czyli jedynie 26% mieszkańców przyjęło księdza po kolędzie.

Ja się pytam gdzie jest 80-90% katolików w tym kraju? Gdzie się pochowali? Z tego co wiem, to księża z tej parafii nie są łasi na kasę. Jak załatwiałem dla babci mszę po śmierci dziadka, to nie chciał wziąć kasy i kazał wrzucić do skrzynki przy wejściu. Więc wszyscy wiedzą, że koperta nie konieczna, listy obecności nie ma...mimo to jedynie 1/4 ludzików go zaprosiła.

Polska-katolicka to chyba mocna przesada. Znaczy nie chyba, bo poza politykami, to już chyba nawet sam kościół pozbył się złudzeń, że trzyma prymat w tym kraju. Oczywiście utrzymują to złudzenie, ale przez to, że przeniknęli do każdej instytucji państwowej.
Ostatnie badania wiary w dogmaty pokazały, że prawdziwych katoli jest jakieś 30%, liczba dominicantes systematycznie spada. Krytyka nie tylko w mediach, ale na takim zwykłym, ludzkim poziomie, rośnie.

Zapytam jeszcze raz zatem: gdzie jest te 90% katolików w tym kraju? Gdzie się pochowali?
Bo według mnie czas kościoła mija nieubłaganie i tylko to, że powstawiali kaplice do urzędów, krzyże na sale plenarne, kapelanów do wszystkich możliwych jednostek i religie do szkół, pozwala utrzymać złudzenie, że współrządzą tym krajem z nadania wierzących. Gówno prawda! To jest już tylko władza polityczna. Bo jak by teraz publicznie zacząć na poważnie i z grubej rury prać brudy kościoła przed sądami powszechnymi i oczami kamer - przekręty w komisji majątkowej, wałki podatkowe, pedofilię, gwałty i nieślubne dzieci, to może moherowe babcie by nadal wspierały klechów. Reszta albo by się wypięła, albo wkurwiła.
Dlatego właśnie kościół nie może pozwolić na wyprowadzenie religii ze szkół, likwidacji krzyży i kaplic, kapelanów. Bo znikną pozory władzy nad ludźmi. Okaże się, że kościół nie kontroluje zadnego elektoratu, poza tym już wygasającym. Dlatego utrzymuje kłamstwa o swoim wpływie na ludzi i sile oddziaływania.

Za dużo wiemy, żeby wierzyć w te wszystkie bzdury i za dużo widzimy, żeby wierzyć, że kościół chce tylko zbawienia i tego, żeby ludzie żyli etycznie...Wszyscy widzą, że chodzi o kasę i wpływy polityczne.

Zatem dzień, w którym odwiedził moje mieszkanie ksiądz okazał sie radosnym dniem ze wspaniałą nowiną. Jest promyk nadziei...