niedziela, 12 stycznia 2014

Po prostu o WOŚP

Przeczytałem artykuł Warzechy odnośnie akcji i działalności WOŚP. Wrzuca tam osiem argumentów, które mają bronić Orkiestrę i je rozpiżdża.

Po kolei się do nich odniosę. Oczywiscie po swojemu :)

1. Zazdrość

Podobno krytykuję się Owsiaka, bo mu się zazdrości. Jeśli to jest prawda, to żaden argument na obronę Orkiestry. Nie chciałbym pisać, że nie ma zazdrości, bo jest. Wystarczy spojrzeć jak wkurwiony na działalność Orkiestry jest Kościół i jego charytatywny organ - Caritas. Trzeba tylko jedną rzecz zrozumieć. Tort hojności darczyńców nie jest zamkniętym pudełkiem, z którego jak ja wyciągnę pięć złotych, to jak Ty masz szczytny cel, to nie ma tych pięciu złotych. To bzdura. Bo o tym, ile dam na cel charytatywny nie decyduje to ile mogę dać, tylko jak mnie do tego przekonasz. Owsiak robi to lepiej niż inne organizacje i w tym leży jego sukces. Nie w tym, że zabrał cokolwiek z kieszeni Caritasu czy innych fundacji. Jakby te fundacje się postarały, podeszły do potencjalnych darczyńców jak Jurek, to podejrzewam, że mogliby zarabiać i pomagać. To trochę tak jak w debacie o piractwie, gdzie mówiono, że jak ktoś ściąga nielegalnie muzykę to nie zapłaci za jej legalne przejawy. Okazało się to bzdurą na kiju i pokazały to badania rynku i zachowań konsumentów kultury. Jeśli traktujesz akcję charytatywną w kategoriach "muszę zabrać kasę z kieszeni ludzi, bo ktoś inny to zrobi" to przegrasz z kretesem. Dobroczynność to nie jest wolny rynek konsumpcyjny, gdzie rzeczywiście zazdrość może napędzać kasiorę. Tutaj działają inne mechanizmy i WOŚP to rozumie. Caritas chyba nie, bo jątrzy przy pomocy kościoła i traktuje instytucję religijną jako swoją forpocztę.
Biorąc pod uwagę powyższe, moim zdaniem, rozmowa o tym, że ktoś komuś zazdrości wynika nie z tego, że tak jest, ale z tego, że jeśli takie emocje się pojawiają w debacie na temat dobroczynności, to po prostu ludziki nie kumają jak działać powinny fundacje i organizacje działające na polu charytatywności.

2. Wzajemność

Chodzi o to, że podobno jak się samemu nic nie zrobiło dla potrzebujących to nie ma się prawa krytykować tych co pomagają. Tutaj się zgodzę. Bo jeśli ktoś robi coś źle, albo nieudolnie, to nie ważne czy ja próbuję to robić, czy sam robiłem to dobrze. Na tym polega wolność opinii, że mogę nie chodzić na wybory i krytykować to, co robi rząd. Zwłaszcza jak nie mam realnego wpływu na to co robi i jak. Zatem mogę sam nie pomagać dzieciom, nie wspierać żadnej fundacji i jednocześnie jeśli widzę, że ktoś daje ciała albo robi wałki - krytykować go za to. Bo jak mogę nie krytykować na przykład Kuby Śpiewaka, który prowadził fundację Kid Protect i czerpał z tego osobiste korzyści. W życiu nie dałem na tę fundację złotówki, ale nikt nie odbierze mi prawa do krytykowania tych wałków i defraudacji. Żadna przychodnia nie zarabia na usługach, które ja inicjuję, bo nie chodzę do lekarzy. Czy to oznacza, że nie mogę krytykować działania służby zdrowia? Chyba nie.

3.Dobroczynność własna

Jeśli sam nie daję na chore dzieci, to nie wolno mi krytykować tych co dają i tych co rozporządzają tymi pieniędzmi. Argument z dupy. Cała koncepcja dobroczynności w czystej, nie PR-owej formie polega na anonimowości. Powiem tylko tyle - jak mi ktoś udowodni, że nie dałem kasy do skarbonki, to wtedy może mnie wykluczyć z rozmowy. W przeciwnym wypadku mam takie same prawo do wypowiedzi jak każdy inny. Nie muszę robić sobie publicity działalnością charytatywną jako osoba prywatna, ba nawet jako dziennikarz (jeśli bym nim był) nikomu nic do tego, że sam daje albo nie daje na Orkiestrę. To moja prywatna sprawa...jeśli chodzi o całą resztę - patrz punkt 3.

4. Odmowa korzystania z wyników działania fundacji

Czyli jeśli krytykuję działania fundacji to nie mogę korzystać z wyników tego działania. Kolejna bzdura. Prosty przykład. Jeśli uważam, że jakaś fundacja źle gospodaruje pieniędzmi, które ludzie dali, na przykład na remont dachu sali sportowej, to powinienem zbojkotować zarówno korzystanie z tej hali sportowej jak i udziału w jakichkolwiek imprezach w tym miejscu. Przy takim podejściu wszyscy powinniśmy odmówić korzystania z finansowanych z Ministerstwa Kultury imprez, bo nie podoba się nam jak działa rząd, nie uczestniczyć w mszach, bo ksiądz sobie wyremontował oprócz dachu samochód i nie pozwalać się zabrać karetce sfinansowanej przez organizację religijną, bo jesteśmy ateistami. Sorki, ale takie argumenty są równie do dupy jak i z dupy.

5. Nie pomogliśmy Ci osobiście - normalne że krytykujesz

No tak, bo jak ktoś zapowiada, że pomoże nakarmić dzieci w szkołach, ale nie nakarmił Twojego, to jest chuja warty i źle zarządza swoją działalnością. Trzeba go objechać. Nie wiem do końca czy ten kto w ogóle wymyślił ten argument i chce o nim dyskutować, ma mózg...no comment.

6. Zakaz krytyki pomocy

Podobno nie wolno krytykować żadnego aspektu prowadzenia działalności charytatywnej jeśli dowozimy cel. Już dawno argumentacja, ze cel uświęca środki została uznana jako niemoralna, nie etyczna i nieakceptowalna.Owszem, czasem to, co zrobisz dla ludzi moze Cię zrehabilitować, ale nigdy nie wymazuje niczego co zrobiłeś, żeby osiągnąć ten cel. Jeśli zamorduję dwa tysiące ludzi, żeby zmniejszyć bezrobocie, to chyba zamiast laurów należy mi się czapa. Nie ważne, że sytuacja na rynku pracy się poprawi. Jak robię przekręty w fundacji, to fakt, że bardzo pomagam może być okolicznością łagodzącą, ale nie wymazuje przestępstwa.

7. Lepiej dawać na jedną fundację niż na drugą.

Sorki, ale chyba komuś się coś pojebało. Jeśli ja widzę, że jedna fundacja robi coś dobrego, a druga ma taki sam cel, ale robi to znacznie gorzej, to jest chyba mój wybór komu dam kasę. Jeśli ktoś mi mówi, że lepiej dać kasę Owsiakowi niż Rydzykowi lub na Caritas, to prezentuje swój pogląd na sprawę i nie wygłasza prawd objawionych ani nie wydaje poleceń. Ja wolę dać świeckiej organizacji, gdzie kasa podlega jako-takiej kontroli. Jak coś wpadnie w wielką, kościelną, czarną dziurę, to zapomnijcie o transparentności. Pod tym względem się zgadzam. Lepiej dać Owsiakowi niż Kościołowi...w każdym względzie...ale to moja opinia, nie powód do debaty czy argumentacji.

8. Jak krytykujesz fundację, to krytykujesz jej wolontariuszy i darczyńców.

Tu się zgodzę z Warzechą. Jeśli krytykuje jak fundacja wydała zgromadzoną kasę to nie zarzucam niegospodarności jej wolontariuszom czy debilizmu darczyńcom. Oni nie decydują jak spożytkowana zostanie ich kasa czy praca. Krytyka fundacji nie ma nic wspólnego z ludźmi, którzy jej bezinteresownie pomagają.


Moja opinia o WOŚP


Na koniec kilka słów na temat tego jak widzę dziś działalność fundacji Owsiaka.

Nigdy nie zarzucę Owsiakowi, że nic nie zrobił dla dzieci, czy nie pomógł nikomu.
Mam tylko kilka problemów z tym jak to dziś wygląda.


  • Służba zdrowia w dużym stopniu jest uzależniona od pomocy fundacji. To nie powinno tak działać. To jest chore. Coroczna akcja i zaopatrywanie szpitali w sprzęt weszło w rutynę działalności służby zdrowia i stało się panaceum na niewydolność i olewactwo zarządzających szpitalami. Pomijając już kwestię, że sprzęt jest słabo wykorzystywany lub w ogóle...Myślę, że jakby Owsiak w odpowiednim momencie otworzył samodzielny szpital i wyposażał tylko tę jedną placówkę, to dziś miałby kilka własnych wyspecjalizowanych klinik i szpitali i spokojnie konkurowałby o kontrakty z NFZ. Nawet jakby na tym zarabiał, to i tak byłoby to lepsze niż awantury o wycofywanie sprzętu ze szpitali i oskarżenia o przekręty.
  • Wkurwia mnie ta cała pompa. Dlaczego nie mogę znaleźć nigdzie informacji ile co roku kosztuje impreza na przykład w Warszawie i kto za to płaci. Chyba nikt nie wierzy, że wszystkie kapele, obsługa sceny, catering itd. pracują za free. Sztuczne ognie też pewnie się same, za free rozmnażają cały rok. Chciałbym zobaczyć kompletny budżet finału. Ile wydała na finał fundacja, ile dołożyły miasta, gminy i samorządy. To powinno być na maksa transparentne i ogólnodostępne. Może jest i tego nie znalazłem. Jak ktoś wie gdzie tego szukać to poproszę.
  • Kwestia 'konkurencji'. Jak już zwróciłem uwagę w komentarzach do tez Warzechy, wkurwia mnie to, że kościół i inne fundacje psioczą na Owsiaka, że zepsuł rynek dobroczynności w Polsce. Jak nie potraficie zawalczyć na rynku to nie plujecie w oczy najlepszym tylko ich ścigacie. Pod tym względem rynek dobroczynności nie różni się od zwykłego rynku.

To tyle. Nie oglądam finału, bo nie oglądam w ogóle TV, byłem dziś w LIDLu i wrzuciłem parę złotych do puszki. Nie naklejam nigdy sobie serduszka, bo nie muszę się chwalić tym, że wpłacam ani bronić się przed żebrakami z puszkami WOŚP (tak, czasem mnie wkurwiają). Jutro przeczytam ile zebrali i z ciekawością poczytam komentarze pod podsumowaniami akcji.
Poczekam też na to, kto taki zagra na Przystanku Woodstock.

Poza tym nie będę się zajmował Orkiestrą, bo w codziennym życiu jest zbyt dużo ciekawych rzeczy, żeby fiksować się na nadchodzącej awanturce. A awanturka będzie...jak co roku...