środa, 26 lutego 2014

UFO, czyli nikt nie wie, nikt nie wierzy…

Dziś chce się z Wami podzielić moją refleksją na temat istot pozaziemskich oraz ich ewentualnych wizyt na Ziemi. Po prostu czuję potrzebę ubrania tego w zgrabny felietonik. W dużej mierze po to, żeby samemu sobie to poukładać w głowie J

Prawdopodobieństwo

Nie można zacząć rozważań na temat cywilizacji pozaziemskich bez przywołania sławnego Równania Drake’a. Równanie ma postać:


Detale możecie sobie sprawdzić TU.
Z grubsza chodzi o oszacowanie ile technologicznie rozwiniętych cywilizacji może istnieć we wszechświecie. O ile nasze możliwości i stan wiedzy nie pozwalają na dokładne podanie zmiennych tego równania, to pokazuje dość dobrze, jakie warunki i mechanizmy mogą determinować powstanie takiej cywilizacji.
Szacunki przy podstawieniu danych do tego równania mogą się wahać od jedności do wielu milionów. Ja w tej materii i w świetle coraz to nowych planet w „paśmie złotowłosej”, jestem optymista. Ponadto, jako fan Star Treka i Georga Carlina nie mogę nie zauważyć tego, że jeśli jakakolwiek cywilizacja nas obserwuje lub zna, to na 100% uznali, że jesteśmy zbyt prymitywni i zbyt agresywni, żeby ryzykować kontakt. Czyli na chwilę obecną, zmienna fp wynosi równe i pełne 0, czyli całe równanie równa się zero.

Jestem optymistą i wierzę, że wszechświat nie jest pusty, ze nie jesteśmy wyjątkiem i koroną ewolucji. Po prostu jeszcze nie dorośliśmy, jako cywilizacja do prawdy i wiedzy o tym.

UFOki

Oczywiście na świecie są setki zarejestrowanych, rzekomych latających spodków, węzy, kul i innych dziwnych obiektów. Ja podchodzę do tematu sceptycznie. Wiecie dlaczego? Bo po pierwsze jak to jest, że możemy znienacka nagrać UFO jak sobie lata nad domem albo miastem, a jak nas porywają albo pojawia się jakieś światło i samochody stają w miejscu, zegary się zatrzymują, to nagle wszyscy tracą odruch kręcenia wszystkiego swoimi telefonami? Sorki, ale jeśli jakaś cywilizacja robi sobie z nas pole doświadczalne, eksperymenty czy inne hocki-klocki, to nie daliby się sfilmować nawet przez przypadek. No i skoro mogą zablokować urządzenia nagrywające w miejscu porwań, przylecieć do nas z innego skrawka galaktyki, to chcecie mi powiedzieć, że nie mogą z kilku kilometrów wyłączyć Wam kamery? Sorry, ale nie kupuję tego. Nie kwestionuję nagrań, jako oszustw. Podważam jednak ich autentyczność, jako świadectw o pozaziemskiej wizycie.

I żeby była jasność. Nie odmawiam nikomu prawa do wiary w UFO czy akceptowania tego, co widzi i interpretacji tego, jako faktów.  Ja jednak widzę zbyt wiele dziur w tych sprawach i istnieją prostsze wytłumaczenia, ziemskiego pochodzenia. Stosuje, więc brzytwę Ockhama i wywalam z interpretacji rzeczy wątpliwe i niewiarygodne. Czasem wręcz nadprzyrodzone.

 Co jeśli?

Bardzo bym chciał, żeby za mojego życia okazało się, że jednak nie jesteśmy wyjątkowi, jako gatunek. Że są inne inteligentne istoty we wszechświecie. Według mnie najbardziej na tym zyskaliby wszyscy ludzie…najwięcej straciliby polityczni i religijni krzykacze. Może ludzie by wtedy zrozumieli, ze rasizm jest bez sensu, że pojęcia narodu i ojczyzny nie służą nikomu poza politycznymi graczami, a tak naprawdę powinniśmy być ludźmi. Tylko tyle i aż tyle. Bo na dzień dzisiejszy nie widzę innego czynnika, który mógłby zakończyć to, co dzieje się globalnie. Mówię o sztucznych podziałach, o tym, że zamiast czerpać z historii naukę, cały czas potykamy się o te same gówno. Że cały czas dajemy się wodzić za nos według zasady „dziel i rządź”. Że wszyscy gracze korzystają od dziesiątek, jeśli nie setek lat z tych samych mechanizmów manipulacji, tylko media i sposób ich dostarczania się zmienia.

I my to cały czas kupujemy.

Bo nie ma w nas najważniejszego…świadomości samostanowienia.

Bo nie jesteś Polakiem, prawicowcem, lewicowcem, geekiem czy nerdem…jesteś człowiekiem i to powinno Ciebie wyznaczać. Nie etykietki stereotypów, polityki, narodowości czy tego, co jesz i jakiego koloru jest Twoje gówno. I ta zmiana powinna iśc od dołu, od ludzi. Bo jeśli zostanie narzucona, to będzie kolejną formą zniewolenia. Kolejnym sposobem na podzielenie ludzi i grania tym dla własnych zysków.
Nie odmawiam nikomu poczucia związku z narodem czy tradycją. To jest coś, co nas kształtuje, czasami nas definiuje. Ale jeśli najpierw jesteś Polakiem-katolikiem, Anarchistą albo Metalowcem, a dopiero później myślisz o sobie, jako o człowieku, to na bank jak patrzysz na innych, to nie widzisz w nich ludzi. I tak jest z każda opcją.


Dopóki nie zaczniesz o sobie myśleć, przede wszystkim, jako o człowieku, to nie dostrzeżesz w innych niczego poza etykietkami. I sorki, ale to przez Ciebie durniu, możemy nigdy nie wpaść w przytulaska z ET…