piątek, 14 marca 2014

Czochranie i walenie – czyli sobie zrobić dobrze


Mity z epoki brązu mówią o tym, że masturbacja powoduje ślepotę. Ja, co prawda noszę okulary, ale jeśli to byłaby prawda, to moje prawnuki musiałyby urodzić się ślepe.

Bo prawda jest taka, że większość z nas, jeśli nie wszyscy, się masturbuje. Niezależnie od wieku, statusu społecznego czy wyznawanego światopoglądu. Jedyny problem jest w tym, że część z nas potrafi mówić o tym otwarcie i uznaje to za coś naturalnego, zwykłego, a u części z nas masturbacja powoduje poczucie winy i wstyd.

Chcę, zatem przyjrzeć się temu zjawisku ze swojej perspektywy i być może rozkminić jak to jest, że sprawianie sobie samemu przyjemności nadal znajduje się nie tylko na indeksie pod etykietką „TABU” ale nawet w pożyciu seksualnym jest na pewnym marginesie.

Faceci

Jak mówi znana anegdota, kobieta musi mieć nastrój i odpowiednią sytuację, zęby się masturbować, facet robi to jak go jajka zaswędzą. Trochę jest w tym prawdy. Przyczyną tego, że mężczyźni więcej, częściej i nieco bardziej otwarcie się masturbują jest kilka.

Po pierwsze – dla faceta seks jest przyjemnością przede wszystkim fizyczną. Nie wymaga zbyt dużego zaangażowania psychicznego i orgazm, jako cel masturbacji nie powoduje bardzo silnej reakcji organizmu. Facet może zwalić sobie konia w kiblu w pracy albo w knajpie i jak da radę zrobić to szybko, to nikt się nie zorientuje, że to zrobił. No chyba, że jego dziewczyna, która te drobne, mikroskopijne zmiany, które się jednak pojawiają, potrafi dostrzec nawet w półmroku stolika barowego.

Po drugie – mamy organy na wierzchu. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że dla faceta to doznanie prawie w stu procentach fizyczne, to fakt, że chujek sobie dynda jest ważny. Bo wystarczy, że facet sobie pomyśli o czymś, otrze się o kogoś albo sam się smyrnie i już może to prowadzić do pobudzenia. Co w sytuacji, gdy nie ma innej opcji prowadzi do rozładowania poprzez masturbację.

Po trzecie – mamy po prostu łatwiej. Tak jak z sikanie. Rozporek w dół i możemy jechać. Dlatego częściej spotykani są publicznie masturbujący się mężczyźni niż kobiety J

Babeczki

Kobiety mają nieco trudniej. Przede wszystkim, dlatego, że dla nich doznanie seksualne jest nieco bardziej
emocjonalnie zakotwiczone. Poza tym ich fizyczna reakcja na orgazm jest nieco bardziej złożona i wyraźna. Poza tym, tak jak pisałem powyżej, kobieta ma nieco inne potrzeby sytuacyjne i otoczenia, żeby skorzystać z możliwości samozadowolenia.  Jest jeszcze jedna kwestia – kobiety mają łatwiej, jeśli chodzi o uzyskanie poza masturbacyjnej przyjemności. Po prostu żeby facet zrobił kobiecie dobrze, kobieta musi wykonać, w odróżnieniu od faceta, minimalną ilość czynności. Facet się musi na chodzić i na pocić, żeby wejść kobiecie do łóżka. Dlatego zanim dojdzie do zbliżenia między nimi, facet przeciętnie będzie się masturbował kilkanaście razy więcej razy niż kobieta.

Związek

A jak to jest z masturbacją w związku? Otóż, jeśli ktoś myśli, że posiadanie stałego partnera, nawet bardzo chętnego i otwartego na seks zawsze i wszędzie, powoduje, że zaprzestajemy masturbacji, to jest w błędzie. Masturbacja jest dla faceta tym, czym dla kobiety zjedzenie wiadra lodów. Po prostu jak facet potrzebuje się rozładować, a nie jest specjalnie za aktywny na siłowni albo w inny sposób, to odpali pornosa i się po prostu strzepie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o napięcie psychiczne.

Fajnie jest jak para potrafi i chce się masturbować wspólnie. Może to być dobrym i ciekawym sposobem na uzupełnienie i urozmaicenie pożycia seksualnego. Pozwala także lepiej poznać te drobne detale, które powodują, że orgazm jest zapewniony i jeśli ktoś jest dobrym obserwatorem to wyłapie wszystkie triki, które kręcą partnera najbardziej.

Pokłosie

Dlaczego zatem, masturbacja powoduje, że czujemy wstyd lub boimy się o niej mówić?
Przede wszystkim przez religijną indoktrynację uznajemy masturbację, jako grzech. I nawet, jeśli pozbędziemy się religijnych okowów, to jednak ten stygmat jest utrzymany w naszej świadomości. Jeżeli każdą aktywność seksualna będziemy wiązać z aktem reprodukcji, rozmnażania to masturbacja jest wyłomem z tego schematu.

Dlatego kluczowe jest wyraźne oddzielenie aktu seksualnego od reprodukcji. Jeśli zaczniemy traktować seks, jako aktywność powodującą przyjemność i mającą na celu doznanie tej przyjemności i ewentualne rozładowanie napięć, to poczucie wstydu zniknie. Nie jest to łatwe zadanie, ale jest bardzo ważne ze względu na zdrowie psychiczne. I wcale tutaj nie żartuję. Wiele przypadków zaburzeń sami sobie produkujemy na własne życzenie. Seksualność, jako jedna z ważniejszych rzeczy w naszym życiu powinna być przede wszystkim uwolniona od zabobonów, stereotypów i społecznie czy obyczajowo indukowanych zasad. Bo jeśli nauka mówi, że masturbacja jest naturalnym zjawiskiem, występuje powszechnie w świecie zwierząt i jest formą aktywności seksualnej nieobciążona zagrożeniami, to, jako taką powinniśmy ją traktować. Oczywiście nie wykluczam tutaj pojedynczych przypadków, gdy nadużycia prowadzą do zaburzeń, bo z takimi przypadkami mamy do czynienia w każdej ludzkiej czynności. Od jedzenia i spania zaczynając, a na kontaktach seksualnych kończąc.

Zatem jedna konkluzja – masturbujcie się, jeśli macie taką potrzebę. Dzielcie się tym z partnerami i nie bójcie się o tym rozmawiać. Zdrowy człowiek radzi sobie ze swoimi żądzami i rozwiązuje swoje problemy. Tłumienie i wypieranie problemów prowadzi do zaburzeń. Masturbacja jest dobrym i naturalnym sposobem na rozładowanie napięcia seksualnego. Nikogo nie krzywdzisz czochrając się w zaciszu swojego domu i nie powinieneś w związku z tym czuć wstydu czy winy.


I najważniejsze – seksualność to Twoja intymna i osobista sprawa, jeśli Twoje żądze nie wyrządzają nikomu krzywdy, nie pozwól, żeby jakiekolwiek regulacje czy uwarunkowania społeczno-obyczajowe regulowały to, co i jak nosisz w swoich majtkach i kogo tam wpuszczasz. WARA!