niedziela, 23 marca 2014

Wyliczanka 30-latka




Znalazłem dziś dość ciekawy tekst Mateusza Grzesiaka na portalu NaTemat  i postanowiłem posługując się jego dwudziestoma dwoma punktami zrobić sobie bilans trzydziestolatka. Będzie ciekawie.






1. Nie chce Ci się imprezować.

To nie jest tak do końca prawda. Owszem, jak trafię na imprezę, gdzie jest tłum, głośno i ogólnie panuje chaos, to momentalnie się meczę i tracę zapał do wszystkiego. Natomiast jestem jak najbardziej za imprezami w gronie znajomych, w kontrolowanym otoczeniu. Impreza musi być czymś z jasnymi zasadami i ma sprawiać przyjemność. Niestety balangi w klubach czy knajpach są obarczone ryzykiem czynnika zewnętrznego, który nie dość, ze powoduje napięcie to jeszcze potrafi wszystko zepsuć. Zatem imprezy tak! Ale raczej domówki lub zaplanowane.

2. W końcu wiesz, czego chcesz.

Oj tak! Chociaż tak naprawdę to poszukiwania się dopiero zaczynają. Natomiast nabierają konkretnego kształtu i są skierowane na konkretny cel.

3. Stałeś się za kogoś odpowiedzialny.

To jest trochę tak, że po trzydziestce budzi się pewna samoświadomość i przede wszystkim zaczynamy brać odpowiedzialność za samych siebie. Wielu z nas właśnie wtedy zaczyna spłacać długi młodości i szaleństw. Ja jeszcze chwilę będę te długi spłacał nie dlatego, że czegokolwiek żałuję, ale dlatego, że biorę odpowiedzialność za swoje jazdy przez pierwsze dwadzieścia kilka lat życia.

4. Doceniasz wartość pieniądza.

Tu bywa różnie, ale wystarczy, chociaż na chwilę pójść na swoje i zaczyna się dostrzegać, że pieniądze:
a. Szczęścia nie dają, ale ułatwiają wiele spraw
b. Na drzewach nie rosną
c. Wszystko kosztuje
Zatem im szybciej się o tym przekonamy tym lepiej. Dla mnie ten okres przyszedł po trzydziestce, ale polecam wcześniejszy poligon…i to nie z przyjaciółmi na kwaterze, ale samemu na pole bitwy.

5. Prawdziwi przyjaciele są warci więcej niż powierzchowne znajomości.

Tutaj można by dyskutować długo i namiętnie. Ja wartość prawdziwych przyjaciół znam od dawna. Mam też dość ciasne i drobne sitko doboru, kogo mogę nazwać tym mianem. No i muszę się przyznać bez bicia – na dzień dzisiejszy nie mam powiernika/powierniczki. Kilka osób nazywam swoimi dobrymi przyjaciółmi, ale raczej z racji zaufania i długiej znajomości, niż w zakresie emocjonalnego powiernictwa. Jestem na etapie szukania powiernika…a raczej powierniczki…

6. Jakość ma znaczenie.

To prawda. Ale nie skupiałbym się na jedzeniu czy ubraniu jak autor wpisu. Zaczynamy dostrzegać pewna różnicę pomiędzy masa pracy wykonanej byle jak, a czymś zrobionym po prostu solidnie i profesjonalnie. Chociaż muszę przyznać, ze coraz częściej przywiązuję wagę, do jakości żarcia, jakie pochłaniam oraz tego, w co się ubieram.

7. Za nic w świecie nie chciałbyś znowu być młody.

Kiedyś myślałem, że im będę starszy tym bardziej będę tęsknił za latami młodości. Jest wiele rzeczy, które dziś zrobiłbym inaczej, ale niczego nie żałuję. Po prostu robię je inaczej. Mój najlepszy czas jest tu i teraz i robię wszystko, żeby przede mną był jeszcze lepszy. Tyle.

8. Można mieć zwykły seks bez wyrzutów sumienia.

Ten punkcik chyba dotyczy tylko osób zafiksowanych na społecznych, obyczajowych i religijnych zasadach. Ja je porzuciłem już jakiś czas przed trzydziestką, ale życzę sobie, żeby wszyscy w ten sposób myśleli o seksie. Bo seks jest zwykłą ludzką czynnością. Nie powinien być tabu, rzeczą wstydliwą czy kwestią zasług i ciężkiej pracy.

9. Życie zaczyna mieć głębszy sens.

Przekraczając próg trzydziestki, a zrobiłem to z hukiem, zacząłem się zastanawiać nad swoim życiem. I doprowadziło to do rzucenia alkoholu i podjęcia wielu działań, które w ostatecznym rozrachunku maja spełnić jeden cel – chcę coś po sobie zostawić jak już zdechnę. Doszedł do tego dojrzały ateizm, który wbrew głosom przeciwników wolności od zabobonu, dodaje każdej chwili wartość bezcennego momentu. Mam tylko jedną szansę na bycie KIMŚ!

10. Życie stanie się trudniejsze.

Życie ma taką dziwną właściwość, która nie pasuje do standardowego opisu procesów lub rzeczy. Z reguły jest tak, ze im więcej o czymś wiesz, tym łatwiej Ci się tym posługiwać. Z życiem jest odwrotnie. Im bardziej jej rozumiesz, tym więcej pracy musisz włożyć, żeby znaleźć w nim sens i siebie samego. Poszukiwanie osobowości i talentów są bardzo trudnymi wyzwaniami…jeśli dołożymy do tego w pełni świadome trudy życia codziennego, to mamy prawdziwą łamigłówkę. I ona nie ma rozwiązania! Jest grą o wyniku równym ZERO. Co wcale nie ułatwia zadania…

11. Przestałeś się czepiać o pierdoły.

Polemizowałbym. W ogólnym zakresie tak, bo rzeczywiście rzeczy, które powodowały we mnie niepohamowaną złość jeszcze pięć lat temu, dziś po prostu załatwiam. Często z uśmiechem i z politowaniem patrząc na innych, jątrzących się, bo autobus się rozkraczyła i nie zdarzą na spotkanie, czy walących głową w ścianę, bo wyskoczyła jakaś bzdura. Są jednak pewne kwestie gdzie detaliczność nabrała szczególnego znaczenia i właściwie, od jakości tych szczegółów zależy moja ocena. Większa uwagę zwracam na spójność, integralność i brak zaprzeczeń w złożonych problemach i kwestiach. No, ale złożone kwestie to nie pierdoły, chociaż mogą się składać z pierdół. Więc ta szala się mniej więcej wyrównała.

12. Rozumiesz, że nigdy nie będziesz idealny.

Rozumiem także, że nikt nie jest idealny. Jestem, jaki jestem i mogę się rozwijać i zmieniać w zakresie swoich możliwości. Nie szukam też ideału. Mam swoje kilka szczególików, na które bacznie patrzę, całą resztę przyjmując tak jak przyjmuję siebie – akceptacja i świadomość możliwości zmiany.

13. Wyjeżdżasz czasem bez rodziny.

Dopiero dojrzewam do decyzji o samotnym wyjeździe. Do tej pory nie miałem, z kim wyjeżdżać lub tak manipulowałem sposobem myślenia o sobie i swoich możliwościach, że po prostu nigdzie nie wyjeżdżałem. Dziś już wiem, że tego chcę i potrzebuję. Muszę znaleźć moment, w którym po prostu spakuję się i pojadę samotnie na dwa tygodnie w odludne miejsce. Może już w tym roku…zobaczymy…

14. Twoi rodzice są super.

Zawsze byli. Dlatego, że nigdy mi niczego nie narzucali. Mogłem robić, co chciałem i jedyną opresją z ich strony były pewne wskazówki. Zwłaszcza, gdy zdali sobie sprawę, że zakazy i kary dają zupełnie odwrotny wynik. I dopóki nie łamałem jasno postawionych reguł, to nie za bardzo nie ingerowali w moje życie. Przez to, albo może dzięki temu, bardzo szybko doświadczyłem wielu rzeczy i teraz, mając ponad 30 lat nie muszę marnować czasu na testowanie sowich możliwości czy próbowanie rzeczy, które mogą mi się wydać fajne. Pierwszy raz się upiłem w wieku 12 lat; fajki z pięcioletni przerwą palę od 10 roku życia,; spróbowałem każdego narkotyku poza heroiną; miałem włosy długie, krótkie, dziwne, niebieskie i białe; chodziłem jak fleja lub jak wyznawca szatana po ulicy; przyprowadzałem, co tydzień inna dziewczynę do domu i robiłem szalone imprezy. To wszystko dzięki temu, że miałem bardzo wyrozumiałych rodziców i w sumie oni uczyli się mnie tak samo jak ja ich. Czy można oczekiwać więcej?

15. Szkoda czasu na niektórych ludzi.

Zdecydowanie. Kiedyś miałem problem z odmawianiem, chciałem pogadać ze wszystkimi, wszystkim pomóc. Dziś o wiele bardziej stanowczo selekcjonuję, komu chce pomóc i z kim chcę przebywać. No i najważniejsze – przestałem się całkowicie przejmować plotkami i głupotami, które ludzie o mnie mówią. Oczywiście w pracy to ma wpływ na sytuację i czasem po prostu muszę zacisnąć zęby, ale w życiu prywatnym…jak mają radochę w gadaniu głupot na mój temat – niech się bawią dobrze. Jestem o wiele fajniejszą osobą jak się mnie osobiście pozna niż ktokolwiek mógłby na ten temat cokolwiek opowiedzieć :)

16. Miłość się tworzy.

Znalazłem wyraźną różnicę między pociągiem seksualnym, pożądaniem, zauroczeniem a miłością. Pierwszy jest efemeryczny, chwilowy; pożądanie może być długotrwałe, ale jest tylko tym; miłość to coś, co ma swój fundament w zaufaniu, akceptacji partnera i poświęceniu dla drugiej osoby. Tylko suma tych czynników może wyewoluować na wyższy poziom. Zawsze różnym zawsze unikalnym, ale też wymagający ciągłej pracy. To jest właśnie miłość, nie „kocham Cię” rzucone na drugiej randce, czy napisane na serwetce…

17. Zaczynasz widzieć ryzyko, że coś się może zmienić.

Przekuwam swoje lęki na wyzwania a ryzyka na szanse. Ale do tego trzeba mieć świadomość tego, że zmiana jest podstawową wartością samorozwoju. Nie chcemy tracić tego, co już zdobyliśmy, ale czasem warto jest to poświęcić po to, żeby nie stracić jeszcze więcej. Ryzyko jest zawsze i życie polega także na jego minimalizowaniu…ale bez przesady…

18. Dziecko zmusza Cię do bycia najlepszą wersją siebie.

Do kwestii dziecka jest mi się ciężko odnieść, bo nie posiadam potomstwa. Zarzekałem się zawsze, ze nigdy nie będę miał dzieci i ze po prostu ich nie chcę. Dziś już wiem, ze zdarzają się w życiu takie sytuacje, że człowiek z dnia na dzień zmienia zdanie. Wiec nie wiem, co będzie za rok, dwa…może się okaże, że dziecko to będzie to, co mnie dopełni, spowoduje, że zmienię swoje życie. Może po prostu nie spotkałem jeszcze odpowiedniej kobiety…nie wiem i nie stawiam krzyżyka na tej wiedzy. Wszystko przede mną.

19. Nie musisz wszystkiego robić sam. Ani wszystkiego umieć.

Wiem, co wiem. Wiem, co umiem. To bardzo ważne, bo pozwala postawić sobie jasne kryteria. Nie muszę być omnibusem ani robić sam czegoś, co inni robią lepiej. Zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym. Na początku mojej pracy u obecnego pracodawcy brałem wszystko i robiłem wszystko. Wypracowałem sobie dzięki temu pewną pozycję. Dziś, jeśli coś nie wchodzi w mój Zakres to potrafię to jasno określić i po prostu powiedzieć – „Sorki, ale to nie moja robota. To działka Iksińskiego, zgłoś się do niego i jak już to ustalisz, to wróć do mnie z tematem, bez tego nic nie ruszę”. Podobnie w domu. Kiedyś jakby mi pękła rura, to pewnie założyłbym dresy wziął klucze i po wizycie w sklepie hydraulicznym zaczął ją łatać. Dziś wiem, że jak sam bym to zrobił to za miesiąc do poprawki. I za miesiąc znowu…bo nie jestem hydraulikiem! W sumie na wizytę hydraulika wydałbym dwa razy tyle, co za samodzielną pierwszą naprawę, ale awaria zostałaby całkowicie usunięta. Kalkulacja i brak ambicjonalnego podejścia nie w swoich zakresach – to oznaka samoświadomości i wiedzy o sobie.

20. Istnieją uniwersalne etapy w życiu.

Wiem, że każdy musi mieć swoje. Dzieciństwo, młodość, dojrzałość, i jak tam sobie je ponazywacie. Czy są uniwersalne? Nie sądzę. Na pewno ktoś, kto ma świadomość samego siebie, może swoje życie ułożyć w logiczny ciąg. Logiczny dla niego. Ja mogę poukładać swoje życie inaczej niż każda inna osoba. Bo ktoś, kto w wieku dwudziestu lat ma potomstwo nie będzie miał etapu szaleństw na progu dorosłości. On je w ratach zacznie realizować jak dzieci podrosną i zaczną się usamodzielniać. Więc teza o uniwersalnych etapach jest głupia, o tyle o ile można znaleźć cokolwiek uniwersalnego i stałego w człowieku…poza czynnościami biologicznymi…

21. Jesteś seksowny jak nigdy dotąd.

Zawsze! Hahaha! Jest we mnie tyle seksu, że sam się sobie dziwię. Wracając jednak na ziemię. Jestem w pełni świadomy sowich możliwości i preferencji, wymagań w zakresie seksu. Taka pewność samego siebie jest chyba najbardziej pożądaną cechą w partnerze seksualnym. No i nie wstydzę się o tym mówić. Bo komunikacja jest podstawą dobrego seksu.

22. Twoje życie dopiero się zaczyna.

Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia. Każdy dzień to kolejna szansa na coś fascynującego, wartościowego lub po prostu ciekawego. Budząc się z taką myślą codziennie rano nie straszne są ani poniedziałki, ani żadne inne dni tygodnia. I jeśli wchodzisz między ludzi z takim nastawieniem, z postawą odkrywcy i poszukiwacza, to zarażasz tym innych i zapewne codziennie znajdujesz coś, co prowadzi do mikroskopijnej zmiany w Tobie, dokłada swoją cegiełkę do Twojej osobowości. Uczysz się dzięki temu świata i samego siebie. Moje życie się zaczyna codziennie i będzie trwało aż umrę. I chcę się z niego cieszyć i dowiadywać jak najwięcej dopóki będę mógł. A jak nie będę mógł, to zrobię coś, co mi to umożliwi. I tylko śmierć mi w tym przeszkodzi…

Tyle, jeśli chodzi o mnie. Ktoś z Was pokusiłby się o taka analizę samego siebie? Śmiało, chociażby tylko dla samych siebie…naprawdę to fajna zabawa i można się o sobie samym sporo dowiedzieć. Jest tylko jeden warunek powodzenia takiego zabiegu. Pisać, pisać, pisać…w głowie to nie działa :)