sobota, 3 maja 2014

Mały Wkurw No. 17

Kolejna porcja plwocin i jadu na idiotyzmy i debilizmy otaczającej nas rzeczywistości.

44. Modofobia


Amerykańscy naukowcy odkryli nowy rodzaj społecznej fobii, odchylenia wywołanego…chuj wie, czym. Nie ma żadnych naukowców, to ja wymyśliłem…no przynajmniej nazwę J

Jak diagnozuję tę fobię? Otóż faceci, którzy uważają się za baaaardzo męskich, nie mogą się, kurwa, powstrzymać od krytykowania tego jak ubierają się inni faceci! Od kiedy, kurwa, wyznacznikiem machoizmu jest zmysł estetyczny? Sorki, ale jak masz ból dupy na widok kolesia w rurkach, z dziwną fryzurą i chustką na szyi, to masz w sobie więcej geja niż jesteś w stanie przed sobą przyznać. Nie musi Ci się to podobać i nikt nie zmusza Cię do tego, żebyś się tak ubrał. Ale nie oznajmiaj końca męskości czy zniewieścienia płci męskiej. Bo to Ty zachowujesz się jak rozhisteryzowana niewiasta – „Aaaaaa, jak on mógł tak się ubrać, przecież to jest niedopasowane, jajka sobie ściska, to nawet nie jest męski strój”. 
Brakuje tylko gustownie skrzywionej rączki na wysokości ramienia i małego pieska pod pachą. Przestań się kurwa interesować tym jak się ubierają inni faceci. Pamiętam, że jedyną rzeczą, jaka mnie jarała w ubraniu moich kolegów, to jak któryś kupił sobie zajebisty T-shirt z zespołem, który lubiłem. Dziś faceci porównują buty, spodnie, czapki, kapelusze, okulary, koszule i jebane podwiązki do pończoch. I to jest ok. Czasy się zmieniają i każdy może chcieć wyglądać dobrze. Jak Tobie to nie pasuje, jak nie odpowiada Ci, że mężczyźni chcą wyglądać modnie, ciekawie albo po prostu oryginalnie, to tego nie rób. Nikt Cię nie zmusza do męskiego wyścigu mody.

Zapomniałbym. Nie daj się podsłuchać jak z kolegą gadacie o nowym modelu dresów albo adidasów. Faceci nie rozmawiają o modzie, faceci leją pedałowato ubrane cioty.

Co Cię tak boli w tym, że facet nie wygląda jak facet? Przecież to same korzyści! Pedał nie podrywa kobiet – więcej zostaje dla Ciebie. Ale jeśli uważasz, że ciota jest dla Ciebie konkurencją w wyścigu o cipki, to masz problem sięgający dużo głębiej niż tylko poczucia męskości. Zastanów się.

Najważniejsze – jeśli w swojej głowie przechowujesz wizerunek idealnego faceta, to poważnie, masz problemy z seksualnością. Bo jak porównujesz takiego hipstera w rurkach do jakiegoś wyimaginowanego wzorca, to musisz go mieć w głowie. Pewnie jest to przystojny, dobrze zbudowany, muskularny koleś w stylowym, bardzo męskim ubraniu. Marzysz o idealnym facecie…ty pedale! ;)

45. Ci, co nie od małpy


Coraz bardziej wkurwiają mnie kreacjoniści. Oglądam trochę YT i w USA to plaga. Ale co dziwne, prześlizgują się Ci neandertale i do polskiej przestrzeni umysłowej. Celowo nie napisałem intelektualnej, bo nie ma to wiele wspólnego z rozumem.

Otóż kreacjoniści wierzą w to, ze biblia jest źródłem naukowym dotyczącym powstania życia na Ziemi. Liczą sobie, że Ziemia ma sześć tysięcy lat, że potop był faktem i tysiąc innych bzdur. I niech sobie wierzą, mnie to nie boli. Boli mnie i wkurwia, że chcą żeby ich mitologiczna opowieść była traktowana na równi z naukową teorią ewolucji. Ich argumenty można zamknąć w dwóch słowach – Bóg i Biblia. A argumenty przeciwko ewolucji są czysta brednią. Pierdolą o braku form przejściowych, o których każdy dzieciak uczy się w szkole i z lekcji biologii na 100% może wymienić, co najmniej kilka. Mówią o zapisie kopalnym, mutacjach, i całej masie rzeczy, których totalnie nie kumają.

I najważniejszy argument – ewolucja to tylko teoria. Nie będę tłumaczył, na czym polega falsyfikacja teorii naukowej. Napisze tylko, że kreacjoniści są jebanymi hipokrytami. Wymagają od nauki o ewolucji maksymalnej liczby dowód, sprawdzeń i eksperymentów. Zapisów, dowodów i namacalnych poszlak. NA tym polega nauka. Problem w tym, że od siebie nie wymagają nawet ułamka promila tego wszystkiego. Dla nich jedna książka z epoki brązu, zapełniona czarami, zabobonami i debilnymi historyjkami jest wystarczającym dowodem istnienia Boga i prawdy o kreacjonizmie.

Mam do wszystkich kreacjonistów i ich zwolenników jedną prośbę. Jak znajdziecie jeden, malutki, faktyczny dowód na poparcie swoich tez, poddacie go naukowej analizie, falsyfikacji i recenzji i on to wszystko przejdzie – wtedy pogadamy o nauczaniu kreacjonizmu, jako alternatywnej historii powstania życia. Na razie (i to się tyczy też pana Panie Cejrowski) nie wkurwiajcie ludzi myślących swoimi debilizmami.

46. Po raz milionowy – polityka


Będzie szybko i boleśnie.

Jeśli Twój polityczny faworyt ma pomysł na to jak urządzić Polskę w danej dziedzinie – cudownie. Zadaj sobie, a najlepiej jemu pytanie czy wziął od uwagę wszystkie czynniki, które mają na tę dziedzinę wpływ. Dziś nie ma dziedzin, które funkcjonują w pustce. Nie możesz mieć dobrego pomysłu na Polskę, jeśli grasz tylko gospodarką albo polityką społeczną. To nierozerwalne i przenikające się dziedziny życia. Nie możesz powiedzieć, ze uzdrowisz służbę zdrowia, nie zwracając uwagi na problemy gospodarcze, ekonomiczne, sytuację na rynku pracy i społeczną kondycję obywateli. To samo dotyczy każdej innej dziedziny. Zatem jeśli Twój faworyt gra jedną kartą i olewa inne, to wiedz, ze coś się dzieje. Bo on przeleje z jednego naczynia do drugiego i jutro on może rozwiąże jeden problem, ale spowoduje dziesięć kolejnych. Robią to nam, co wybory i zastanówcie się, kto ma spójny pomysł na Polskę…ja nie widzę takich ludzi…jeszcze.
Dlatego nie wkurwiaj mnie stwierdzeniami – będę głosował na X, bo on ma pomysł jak uzdrowić gospodarkę; albo – będę głosował na Y, bo dzięki niemu nie będzie kolejek do przychodni. Bo to jest zwykłe łapanie się na kiełbę wyborczą i chuj z tego będzie…nie ma cudownego kamienia filozoficznego polityki. Ne ma takiej dziedziny, po której naprawieniu wszystko inne cudownie, samo się uzdrowi. Więc jak Twój faworyt poza jednym obszarem nie ma nic więcej do zaproponowania i to dla Ciebie jest OK – głosuj sobie jak chcesz. Tylko nie wypalaj do mnie z tekstami, że może ogólnie to nie ma racji, ale na temat „xyz” to ma dobry pomysł. Bo to jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne…



To tyle na dziś J

Amen!