sobota, 24 maja 2014

Mały Wkurw No. 19

Temperatury poszły do góry i społeczeństwo, zwłaszcza w Warszawie jakoś dziwnie ochujało…
Nie będę pisał o otaczającym mnie na każdym kroku smrodzie współobywateli czy śpiących na ławkach i w komunikacji pijanych żuli. Coś innego mnie wkurwia.
Ale po kolei…

50. Uliczni gladiatorzy

Ja rozumiem, że jest gorąco. Ja rozumiem, że dla niektórych norma przyjęta i akceptowana społecznie dotycząca noszenia okryć wierzchnich może być dziwna i bardzo wymagająca. Ale, do kurwy nędzy, skąd w tych tępych typkach przeświadczenie, że jak zdejmie koszulkę w środku miasta to będzie...no właśnie, co?

Bardziej męski? Chyba nie. Mają wielki ból dupy jak homoseksualiści i tranzystory łażą w przykrótkich koszulkach opinających ciało, ale jak sami pokazują cyce i zapadnięte klaty to jest to cool i macho. Dla mnie łażenie bez koszulki poza plażą czy basenem, w mieście jest obciachem i objawem pretensjonalnej potrzeby dostania przylepy na grzbiet.

Dziewczyny na nich polecą? No sorki, prędzej psy albo wygłodniali zboczeńcy. Jak Cię nie stać na to, żeby zmienić koszulkę dwa, albo trzy razy dziennie i wejść przed południem pod prysznic to zostań w domu. Nikt nie ma ochoty oglądać Twojego obrzydliwie połyskującego potem ciała ani tym bardziej narazić się na bliski kontakt z tobą. Czy uważasz, że dziewczyna poleci na Ciebie, bo Twoja klata lśni w słońcu, bo wywalisz swoje chujowe dziary na słońce, żeby blakły aż do poziomu niewyraźnej kupy na ramieniu. Jedna rada – dziewczyny lubią spoconych facetów jak oni się pocą specjalnie dla nich – podczas wspólnych ćwiczeń albo seksu. Jak się spociłeś z innego powodu to nawet nie podchodź. Zwłaszcza jak przez pół dnia zapierdalasz spocony, bez koszulki po mieście i do tego obrzydliwego potu przykleiło się pół centymetra kurzu i innego syfu z powietrza. To nie jest jebane Palm Beach czy Miami.

Będą groźniejsi? Od kiedy w naszym rozwiniętym, bądź, co bądź gatunku, prężenie klaty świadczy o dominacji? Sorki, a le zeszliśmy z drzew już jakiś czas temu i nie musimy się chwalić ani prezentować tężyzny fizycznej, aby osiągnąć sukces. Po to mamy rozwinięte mózgi, język i milion innych koncepcji żeby fizyczność nie decydowała, bo nadal byśmy się pałkami napierdalali. Nie neguję potrzeby dbania o fizis. Ale jeśli nie robisz tego dla siebie, po to, żeby się dobrze czuć i być zdrowym, to jesteś jebanym orangutanem, który czeka tylko na okazję, żeby dostać wpierdol od otyłego mistrza aikido lub innej sztuki walki za pretensje do swojej fizyczności. Tężyzna fizyczna w odniesieniu do dostępnych technik walk, w większości opartych na myśleniu, analizie przeciwnika i szybkim podejmowaniu dobrych decyzji, zamiast na tępej sile, powinny dać Ci do myślenia.

Może jest to sposób na uchylenie tabu i zachęcenie dziewczyn do zdejmowania koszulek w lato? Nie posądzałbym tych typów o takie głębokie motywy, ale nie miałbym nic przeciwko…chociaż nie. Wkurwiałoby mnie to. Bo jak się zastanowić, to kobieta delikatnie odsłaniająca centymetr kwadratowy biodra czy piersi jest bardziej sexy niż seksbomba z wywalonymi cycami.
Dlatego mam apel do dziewczyn – nie idźcie tą drogą, to nie jest fajne i nie jest pociągające…chyba, że chcecie być za cycki pociągnięte, to wtedy, co innego.

Dlatego uliczny wojowniku, gladiatorze i piracie w z ulic Warszawy – załóż jebaną koszulkę jak opuścisz dom, basen albo plażę. Jak nie stać Cię na zmianę T-shirta, bo masz tylko jeden, a chcesz go założyć na imprezę wieczorem, to napisz. Podejdę na bazarek i za dziesięć złotych kupię ci dwie koszulki w dowolnych kolorach i rozmiarach, od chińczyków. Słońce napierdala i nawet jak masz jedną koszulkę to na godzinę pójdź do domu, weź prysznic i przepierz koszulkę. Powieś na słońcu i poczekać. Nie wiem, poczytaj książkę…ok, sorki…pograj w FIFĘ albo w jakąś napierdalankę i za chwilkę będziesz miał czystą świeżą koszulkę. Oczywiście jak umiesz sobie uprać koszulkę, bo jak masz do tego służące w postaci mamusi albo babci, to zastanów się czy rzeczywiście jesteś mężczyzną…miękka parówo.

Ja chyba naprawdę kupię z dziesięć zwykłych T-shirtów i będę je rozdawał wszystkim tym samcom alfa, co to nie potrafią zrozumieć, że włączone słońce nie oznacza – „zdejmuj koszulkę”.

51. Chuj w supełek(będzie seksistowsko i chamsko)

Sam nie należę do wzorcowych (co to w ogóle znaczy!?) postaci w kwestii sylwetki, ale mam dość oglądania tłustych lewiatanów w obcisłych, ledwo zakrywających cokolwiek ciuchach. Dziewczyno – moda i dostępność wszelkiej maści ciuchów pozwala na to, żeby ubrać się odnośnie do swojej sylwetki tak, żeby nie atakować cudzych zmysłów estetycznych wałkami pokrytych rozstępami schabów.

Strasznie wkurwia mnie jak widzę ładną z buzi dziewczynę, z pięknym uśmiechem, która psuje wszystko wywalając swoje cyce w za małym staniku, kawałku przezroczystej szmaty, jako koszulce i o pięć numerów za ciasnych leginsach. Do kurwy nędzy, jak można coś takiego spierdolić. Nie wspominam już o nieposiadających żadnych walorów estetycznych potworach, które robią to chyba po to, żeby zepsuć wszystkim dookoła apetyty i zwiększyć użycie kibla.

Dziewczyno – na pewno masz w sobie zalety i piękno, którego nie trzeba pokazywać poprzez wywalanie cyców i dupy na publiczny widok. Tylko sobie szkodzisz. 

Uwierz mi, że faceci oglądają się za Tobą z tego samego powodu, dla którego obejrzeliby się za trędowatym albo człowiekiem z chujem na czole. Oni nie oglądają się za Tobą, bo im się podobasz, czy ich pociągasz. Jesteś jebanym wybrykiem natury, który chodzi po ulicach tylko po to, żeby łatwiej można było później zrobić kupę. Nikt w życiu nie podnieci się na widok Twojej opony wystającej spomiędzy bluzeczki z cekinami, a oplatającymi cię jak jebany baleron, ciasnymi spodniami.

Ok, są kolesie, których to kręci. Ale oni raczej nie podrywają dziewczyn na ulicach. Znajdź forum albo grupę na FB i tam zaprezentuj swoje „wdzięki”. Może znajdziesz miłość swojego życia i partnera, który zadba, aby Twoje walory rosły. Na ulicy wzbudzasz tylko śmiech politowania i jesteś obrazą dla wszystkich kobiet. Bo chyba dla kobiety ważne jest żeby wyglądać dobrze, a nie za wszelką cenę sexy…bo jak widzę behemota (biblijnego, nie kapelę), który wytapia swoje ciało z ubrań, to chuj w supełek i rzyg na klatę…nic więcej…ale podobno rzyganie jest glamour, chociaż ja nigdy nie podążałem za modą, może coś w tym jest…



Dobra, tyle ode mnie. Teraz idę uprać swoje koszulki, żeby nie wywalać swojego bojlera na publiczny widok.

No i muszę posprzątać trochę pokój, bo przecież nie można robić tego tylko dwa razy w roku, na święta…trzymajcie się cieplutko.