środa, 24 września 2014

Teoria naukowa i pseudonauka

Dziś chcę zająć się dwoma kwestiami, które często podczas rozmowy, powodują, że nie potrafimy się dogadać. Zwłaszcza, gdy wchodzimy na teren nauki. I są to rzeczy, które każdy sceptyk powinien mieć w malutkim palcu.

Dla wygody mojej i Waszej podzielę to na dwie części. 

W pierwszej wyjaśnię różnicę między nauką, a pseudo-nauką. 

W drugiej wyjaśnię, czym jest teoria naukowa i jak się ma ona do terminu „teoria” w powszechnym ujęciu.

Nauka vs Pseudonauka


Na czym polega metoda naukowa? A może prościej – skąd się bierze nauka?

Załóżmy, że masz pomysł, dowolny. Następnie zaczynasz sprawdzać, czy Twój pomysł ma sens. Badasz, zatem, czy to, co proponujesz ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czy Twój pomysł trzyma się kupy? Czy da się to zbadać? Czy ktoś już to badał itd?

Jeśli twój pomysł ma wystarczające poparcie w rzeczywistości, musisz skonstruować hipotezę. Czyli umieścić swoją tezę, pomysł w kontekście.

Następnym krokiem jest sprawdzenie poprawności hipotezy poprzez eksperymenty, obserwacje czy doświadczenia. Na podstawie wyników tych działań dokonujesz analizy i wyciągasz konkluzję. To wszystko możesz zrobić sam, nawet w piwnicy czy w pokoju. Teraz zaczyna się dopiero najtrudniejsza rzecz w nauce – zewnętrzna falsyfikacja i przegląd.

Otóż musisz wszystko, co zrobiłeś – od podstawowego pomysłu, badania „tła”, hipotezy, metody badawczej i analizy z konkluzją – zakomunikować publicznie. Oczywiście nie na Facebooku J

Chodzi o to, aby dać wszelkie informacje innym badaczom, naukowcom. Pozwolić im na powtórzenie badań, ocenę, krytykę analizy i konkluzji, sprawdzenie Twoich metod. Zarówno Twoja konkluzja jak i hipoteza muszą być gotowe do zmiany pod wpływem nowych faktów, krytyki i wkładu innych badaczy. I to wszystko powinno się odbyć przynajmniej kilkukrotnie, żeby zyskać miano prawidłowej i zaakceptowanej naukowej hipotezy i idącej za tym akceptacji w środowisku naukowym. Do czego to finalnie może doprowadzić – wrócimy do tego za chwilę.


Zatrzymaliśmy się, bo w tym momencie trzeba wrzucić oponenta, czyli pseudonaukę.

Pierwsza różnica jest to, że w pseudonauce, na start masz gotową konkluzję. Wiesz, do czego chcesz dojść. I nawet, jeśli zastosujesz jakieś procesy z metody naukowej, to i tak nie ma to znaczenia, bo wyniki czy analizę i tak dopasujesz do konkluzji. Jeśli trafisz na dowody przeczące konkluzji, to je odrzucisz, jako nieistotne; jeśli znajdziesz coś mgliście, słabo potwierdzające Twoją tezę – zrobisz z tego mocny argument za Twoja konkluzją. Często „badania” są prowadzone na podstawie dowodów poszlakowych lub domysłów, rzadko da się je powtórzyć i często są oparte na osobistych oświadczeniach i ocenach – nie na miarodajnych i sprawdzalnych metodach badawczych.

Co jeszcze charakteryzuje pseudonaukę? Przede wszystkim wrogość wobec krytyki. Apologeci pseudonaukowych hipotez agresywnie reagują na krytykę, dogmatycznie trzymają się swoich tez i konkluzji niezależnie od dostarczanych dowodów.

Wróćmy teraz do metody naukowej.

Gdy zakomunikowałeś już wyniki swojej pracy, zostały one zrewidowane, poddane krytyce i ostatecznie zaakceptowane, jako poprawne (lub poprawione), wtedy możemy mówić o powstaniu teorii naukowej. I tutaj, gładko przechodzimy do drugiego tematu.


Teoria vs teoria


W powszechnym ujęciu, zdanie „Złe zachowanie X, powoduje deprawację grupy Z” jest teorią. Nie jest jednak teorią naukową. Żeby to zdanie mogło zostać uznane za teorię naukową musi zostać wyprowadzone z procesu naukowego.

Jeśli pozostaniemy przy tym przykładzie, to musimy zrobić kilka ważnych rzeczy. Przede wszystkim musimy zobiektywizować tę tezę. Ja bym zrobił to modyfikują ją do zdania „Zachowanie jednostki, może wpływać na zachowanie grupy”, lub bardziej trafnie – „Czy zachowanie jednostki wpływa na zachowania grupy, do której ta jednostka należy?”. Jak widzicie odrzucam konkluzję z pierwotnego zdania, bo nie chcę wchodzić w pseudonaukowe dociekania J

Następnym krokiem będzie zbadanie, czy takie badanie nie zostało już wykonane, czy pytanie postawione jest zasadne i czy są empiryczne możliwości sprawdzenia tego twierdzenia.


Potem formułuję hipotezę. Hipoteza jest założeniem, na przykład, – „Jeśli jednostka X zachowuje się niezgodnie z ogólne przyjętymi normami, ma to wpływ na zmianę zachowania całej grupy, do której ta jednostka należy”.

Teraz musimy opracować i zastosować metodę badawczą, eksperyment, który zbada tę hipotezę. Już na tym etapie uruchamiamy falsyfikację. Jeśli zastosowana metoda nie działa, to wracamy i ją zmieniamy, aż do momentu, gdy osiągniemy procedurę badawczą, która działa.

Po uzyskaniu danych z procedury, dokonujemy jej analizy i sprawdzamy ich zgodność z hipotezą.
W przypadku, gdy wyniki pokrywają się z hipotezą, mamy zamknięty ten etap procesu naukowego. Jeśli pokrywają się częściowo lub nie pokrywają się, wtedy takie wyniki stają się podstawą do nowych, przyszłych projektów, nowej hipotezy, nowego procesu naukowego. Na podstawie analizy danych – wyciągamy konkluzję.

Niezależnie od wyniku tej analizy (potwierdzenie, częściowe potwierdzenie lub odrzucenie hipotezy), po tym etapie musimy opublikować nasze wyniki do dalszej falsyfikacji, recenzji i oceny środowiska naukowego.
Po zrecenzowaniu i falsyfikacji przez środowisko naukowe zarówno metod, hipotez jak i każdego pojedynczego detalu Twojej pracy, włącznie z powtórzeniem badań – możemy mówić o teorii naukowej. Ale tylko wtedy, gdy Twoja konkluzja zostanie potwierdzona przez innych naukowców w procesie recenzowania i badania Twojego artykułu/badania.



Tak wygląda „drobna” różnica pomiędzy teorią naukową, a teorią w powszechnym słowniku.
Teoria naukowa jest dowiedzionym na drodze procesu naukowego faktem. Dlatego bredzenie o tym, że na przykład, ewolucja jest tylko teorią jest po prostu głupie. Ewolucja jest TEORIĄ NAUKOWĄ. Mam nadzieję, że teraz ta różnica jest jasna.

I z drugiej strony – zastanówcie się, czy te wszystkie historyjki o spiskach, antycznych astronautach czy kreacjonizmie są nauką? Bo jeśli prawdziwa nauka czegoś nie wie (a takich rzeczy jest bardzo dużo), to wyssanie z palca lub ze „świętej księgi”, jak coś działa i znalezienie do tego dowodów nie jest podejściem naukowym. Podejście naukowe to wyciągnięcie konkluzji na podstawie dowodów, nie dowodzenie gotowej konkluzji przy pomocy dowodów. I plucie na oponenta, gdy krytykuje nasze tezy jest oznaką ignorancji, dogmatyzmu i pseudonaukowości. Nie ma procesu naukowego bez społeczności, krytyki i falsyfikacji.

Mam nadzieję, że ten tekst pomoże zrozumieć i troszkę pełniej patrzeć na debaty i często widoczną złość i rezygnację w osobach, które muszą mierzyć się z tym poziomem ignorancji, który nazywa teorię naukową – „tylko teorią”, a tezy tłumaczy dowodami, nie wywodzi jej z dowodów…

Miłego dnia J