poniedziałek, 13 października 2014

Bełkot Dziwisza - esencja kłamstwa i hipokryzji

kard. Stanisław Dziwisz (fot. Jarosław Roland Kruk/Wikimedia Commons)
Kardynał Dziwisz…i na tym mógłbym zakończyć ten wpis. To esencja i puenta wszystkiego, co prezentuje kościół katolicki w Polsce. Ale nie zakończę. Bo w sobotę, ten cymbał znowu dał popis swojej ignorancji i hipokryzji. Wgryźmy się, zatem w jego wypowiedź, bo jest warta kilku słów komentarza.

„Czego lub kogo nie powinniśmy się lękać? Nie powinniśmy się lękać Chrystusa i jego Ewangelii”

Ja się raczej obawiam. Przede wszystkim faktu, że przesłanie Ewangelii jest zbudowane wokół cierpienia, jako szlachetnego czynu i cedowaniu odpowiedzialności. Oczywiście chciałbym, żeby mojemu sąsiadowi obcięto rękę za mój kredyt, bo go nie lubię, ale jeśli ktoś poważnie traktuje swoje życie, to zrzucanie odpowiedzialności za swoje czyny powinno być ostatnią rzeczą. Jednak w chrześcijańskiej doktrynie jest podstawą. Więc raczej, jako społeczeństwo nie powinniśmy zbyt przychylnie patrzeć na takie pomysły.

„Kościół jest naszym wspólnym dobrem i jest otwarty dla wszystkich.”

Poza homoseksualistami, lewakami, ateistami, feministkami i wszystkimi, którzy myślą inaczej niż karzą katabasy. No chyba, że zrezygnują z tego, kim są i przyjmą mentalność niewolnika, owcy i przyłączą się do klepiącego zdrowaśki tłumu intelektualnych ignorantów. Wtedy tak.

„Kościół w Polsce nie chce panować, nie chce odbierać człowiekowi wolności.”

Bidulki. Nie chcą, ale muszą. Bo przecież samodzielne myślenie nie jest popierane i pielęgnowane w kościele. W moim odczuciu tam gdzie zaczyna się religia, kończy się wolność osobista. Kontrola myśli, budowanie permanentnego poczucia winy i wciskanie się w każdą sferę życia jest ograniczeniem wolności. CO do władzy – kościół zawsze chciał panować, wiec takie gadanie jest o prostu głupie. Kościół ma władzę, bo o nią walczy. Władze polityczną, obyczajową, moralną. Według mnie, Dziwisz zwyczajnie kłamie.

„Kościół w Polsce starał się zawsze służyć narodowi, być z nim w doli i niedoli, dzielić los jego córek i synów. Tak jest niemal od tysiąca pięćdziesięciu lat. Tak jest i dzisiaj. Nie chcemy o tym przekonywać tylko słowami, lecz także czynami.”

Tak jak kościół wspierał powstanie listopadowe (papież Grzegorz XVI, encyklika „Cum primum” z 1832 roku); katolicy nie współpracowali z nazistami; nie układał się z władzami PRL; i nigdy, ale to nigdy, kościół nie zabił żadnego Polaka rękoma swoich zakonów. Oczywiście wszyscy Polacy jak jeden mąż, bez oporów przyjęli katolicyzm i nikt nie protestował, Polacy sami palili pogańskie świątynie i niszczyli dorobek kultury przed rokiem 966. Tak – kościół katolicki służy narodowi…tylko nie polskiemu…ale to detal…

„Papież Franciszek twierdzi, i ma rację, że polityka jest najwyższym wyrazem miłości. Czy to nie zobowiązuje nas, by przestrzeń naszego życia politycznego oczyścić z wszelkich form agresji, chronicznej nieufności i uprzedzeń wobec inaczej myślących?”

Czyli najpierw mówi, że nie chcą rządzić, a później mówi, że ich zasady musza być wprowadzone w politykę. Czy można o bardziej wyraźny przykład pełzającej hipokryzji i dążenia do władzy? Moim zdaniem nie.

Zastanawiam się, jak chociaż odrobinę myślący i orientujący się w historii i bieżących wydarzeniach Polak może wierzyć w takie teksty. Nie rozumiem jak ogromna rzesza ludzi, którzy są zapewne porządnymi, dobrymi i w sumie uczciwymi obywatelami, może kupować te psalmy hipokryzji i wspierać instytucję, która nie tylko nie służy Polsce, ale wprost i bez skrupułów kradnie, kłamie i nastawia ludzi przeciwko sobie, wszystko tłumacząc bajkami z epoki brązu i doktrynami wymyślonymi by doić plebs.

Nie wiem czy doczekam momentu, gdy Polacy się obudzą, mam nadzieję, że tak.

Miłego poniedziałku!